Są takie miejsca, ludzie i przede wszystkim kluby, które przywołują w każdym z nas jakieś wspomnienia – lepsze gorsze, ale przywołują. Jednym,  bardziej zasłużonym dla polskiej piłki udało się uciec z niższych klas rozgrywkowych, a innym wciąż towarzyszy tęsknota i nadzieja, na lepsze, piłkarskie jutro.

GKS BEŁCHATÓW

Był taki czas, że GKS Bełchatów kojarzył nam się z Ekstraklasą, gdzie występował przez blisko 10 lat. W tym czasie Brunatni zdołali wywalczyć nawet wicemistrzostwo Polski. Od 2015 roku, kiedy na dobre opuścili szeregi najwyższej klasy rozgrywkowej zaliczyli dwa spadki z rzędu i powrót na zaplecze Ekstraklasy w 2019 roku. Awans mimo ujemnych punktów i zwycięstwo z Widzewem w decydującym momencie sezonu – miłe złego początki. Niedokończony sezon w II lidze i ciągłe problemy zakończone upadłością i IV ligą, z której GKS szybko zdołał się wygrzebać. Wyżej podskoczyć być może uda się już w przyszłym sezonie. W tym, mimo ambitnej postawy (obecnie 4 miejsce w III lidze) punktów do awansu beniaminkowi raczej zabraknie.

ZAWISZA BYDGOSZCZ

Na najwyższym szczeblu rozgrywkowym Zawisza pojawił się nagle i od razu postanowił namieszać w ligowej czołówce. Szóste miejsce na koniec sezonu, Puchar Polski, a później konflikt właściciela klubu ze środowiskiem kibicowskim i równia pochyła w dół. Do tego stopnia, że zespół zniknął z radarów nie tylko Ligowca, ale całej polskiej piłki. Za sprawą mobilizacji kibiców, różnych inicjatyw i zrzutek pieniężnych, klub z blisko 80-letnią tradycją wystartował od B klasy i rozpoczął marsz po kolejnych szczeblach rozgrywkowych. Przebyta od 2016 droga w kolejnym sezonie będzie kontynuowana na poziomie III ligi, gdzie niebawem Zawisza będzie kończył (bez awansu) swój trzeci sezon z rzędu.

KSZO OSTROWIEC ŚWIĘTOKRZYSKI

Stadion pamiętający reprezentację Polski w meczu z San Marino i powódź, która nawiedziła to miejsce. Być może trudno w to uwierzyć, ale to właśnie KSZO było pierwszym przedstawicielem województwa świętokrzyskiego w najwyższej klasie rozgrywkowej. I to właśnie wokół tego klubu skupił się wtedy cały region, a na mecze przyjeżdżały autobusy z innych pobliskich miast. Nikt inny w najwyższej klasie rozgrywkowej nie potrafił wtedy tak szczelnie zapełnić swojego obiektu. A później można rzecz klasyka gatunku – kłopoty finansowe, niedokończony sezon, Mirosław Stasiak w tle, upadek i od 2011 roku piłkarskie życie w Ostrowcu Świętokrzyskim trzeba było rozpoczynać na nowo. Dziś tym życiem niektórzy mogą być już mocno zmęczeni. 10 z rzędu kampania na poziomie III ligi – mimo obiecującego początku tego sezonu bez większych nadziei na lepszą przyszłość.  

FLOTA ŚWINOUJŚCIE

Przez parę lat Wyspiarze (przydomek klubu) utrzymywali solidny, ligowy poziom. Był nawet sezon, w którym nadarzyła się okazja, aby dopłynąć do Pogoni w Ekstraklasie. 12 lat temu w I lidze jechali jak walec. Na półmetku sezonu, gdzie rzecz jasna byli najlepsi mieli  tyle zwycięstw, ile dzisiejszy wicelider rozgrywek II ligi i siedem punktów przewagi nad trzecią w tabeli Cracovią. Właściwie nic nie zapowiadało późniejszej katastrofy, która została zaprzepaszczona nie tylko na boisku (ostatecznie awans drużyny z Krakowa), ale również (a może przede wszystkim?) w klubowych gabinetach. Flocie awans ostatecznie odpłynął, a dwa sezony później piłkarski okręt z powodu zakręcenia kurka z pieniędzmi w Świnoujściu zaczął tonąć. Dziś dryfuje na poziomie III ligi w dolnych rejonach tabeli.

WIGRY SUWAŁKI

Wigry? Pierwsze skojarzenie – rower czy może drużyna piłkarska? Nie będziemy wnikać. Faktem jest, że piłka nożna w okolicach bieguna zimna powoli zaczyna przypominać piłkarską pustynię jak ta z województwa lubuskiego, gdzie mogą pocieszyć się jedynie żużlem. Trudno, aby pisać inaczej w sytuacji, gdy ŁKS Łomża od 15 lat nie potrafi się pozbierać, Olimpia Zambrów popadła w totalną, ligową szarzyznę, a w Suwałkach zabrakło kasy na to, aby grać na poziomie II ligi. Walczące przez wiele sezonów na zapleczu Ekstraklasy Wigry ogłosiły upadłości. Pewna płynność finansowa została zachowana, dlatego już w tym sezonie są perspektywy na awans do III ligi.

Hubert Mikusiński