
Dzisiaj z rana buchnęła informacja od Dominika Pasternaka (TVP Sport), że w dniu dzisiejszym tj. 20.05.24 ma być poddana pod głosowanie uchwała, w której planowane jest poszerzenie ligi do 20 drużyn, a w tym sezonie wyłącznie dwie miałyby się pożegnać z ligą. Wywołało, to sporo dyskusji na ten temat i chciałbym się z Wami podzielić swoimi przemyśleniami w tej kwestii.
Od dawna wiadomo, że należy coś zmienić, gdyż obecna struktura w jakiej się znajdujemy jest nie do końca odpowiednia. Przede wszystkim chodzi tutaj o drużyny z czwartego poziomu rozgrywkowego, z którego wydostanie się często mówi się, że jest najtrudniejsze i awans już o kolejne poziomy rozgrywkowe wygląda prościej. Pokazuje, to fakt, że bardzo często beniaminkowie wykonują dwa awanse z rzędu i w ciągu dwóch lat znajdują się na zapleczu ekstraklasy. Przykładowo w obecnym sezonie o awans do pierwszej ligi powalczy Stal Stalowa Wola i Polonia Bytom, które w poprzednim sezonie awansowały i w obecnym mają szansę zagrać na w play-offach.
Należy również zastanowić się, czy kluby podołają finansowo temu wszystkiemu? Już w obecnym sezonie co chwilę mieliśmy tę nieprzyjemną kwestię poruszaną, że jeden, czy drugi klub ma zaległości finansowe, że po sezonie nie wiadomo jaki los spotka Radunie Stężyca, Wisłe Puławy czy Skre Częstochowa. To tylko trzy przypadki, o których mówi się głośno, a spokojnie można było zza kulisami o jeszcze paru klubach, które wiążą koniec z końcem. Przy 20 drużynach dochodzą dwa dodatkowe wyjazdy, to oznaczałoby dodatkowe koszty dla klubów, gdzie każdy wydany grosz jest liczony kilkukrotnie zanim zostanie on wydany. Najzdrowszym pomysłem byłby tak naprawdę powrót do dwóch drugich lig: wschód i zachód oraz ośmiu grup rozgrywkowych na czwartym szczeblu rozgrywkowym jaki mieliśmy do sezonu 2013/14.
Jak już dyskutujemy nad reorganizacją rozgrywek, to osobiście gnębi mnie jeszcze kwestia. Drużyny rezerw, które powiedzmy sobie przez pryzmat postronnego kibica psują po prostu wartość ligi. Na mecze tych drużyn chodzi garstka kibiców bądź rozgrywane są często w atmosferze spotkania towarzyskiego niż emocjonalnego widowiska, którego wszyscy dookoła oczekują. Z drugiej strony jest to szansa na rozwój młodego piłkarza, który ma możliwość zderzyć się z seniorską piłką zanim trafi na ekstraklasowe salony. Nie ma w tym tak naprawdę rozwiązania, które zadowoliłoby każdą ze stron. Powstanie ligi rezerw uniemożliwiłoby zetknięcie się młodemu piłkarzowi styknęcie się z seniorskim futbolem. Z kolei pięć, czy sześć drużyn na centralnym poziomie rozgrywkowym zaczęłoby się już za moment przeistaczać w nazywanie jej “ligę rezerw” i odebrałoby, to ochotę na śledzenie co się w niej dzieje dla zwykłego weekendowego kibica.
Kończąc już liczę ze strony PZPN-u na trochę zdroworozsądkowe myślenie, ale jest to jak zwykle marzenie ściętej głowy. Każdy z nas pragnie rozwoju rodzimego futbolu tylko nie Ci, którzy zasiadają na ciepłych fotelach u władzy. Zmiana przepisów w trakcie rozgrywek jest wbrew duchowi sportu. Smutnym jest to, że nie czuję się wcale zaskoczony tym faktem. Dla mnie jest próba pisania nowych ustaw na przysłowiowym krześle, bo ktoś przypomniał sobie, że należy coś zmienić i próba utrzymania w lidze niektórych zespołów. Głośno mówi się o tym już od sezonu, czy dwóch, ale nikt z tym nic nie poczynił do momentu, aż niektórym klubom nie zaczął się palić grunt pod nogami.
Jarek Jurkiewicz