Nieciecza, Gdynia, Kraków, Legnica i nie tylko – takiej serii spotkań i tak gościnnych gospodarzy na zapleczu Ekstraklasy, po zimowej przerwie chyba nikt się nie spodziewał. Cała ligowa czołówka i nie tylko, na własnych obiektach w weekend pozwoliła swoim rywalom czuć się jak u siebie w domu. Jedni, jak przyjezdni z Warszawy i Pruszkowa należycie to wykorzystali, a inni, jak reprezentanci podkarpackiej piłki w tej klasie rozgrywkowej mają czego żałować.

PIĄTEK, CZYLI TRADYCJI STAŁO SIĘ ZADOŚĆ

Już po raz trzeci z rzędu Bruk-Bet Termalika Nieciecza w nowy rok wchodzi dzieląc się punktami. W poprzednim sezonie, na starcie rundy rewanżowej poszła na kompromis z Chrobrym Głogów, a dwa sezony temu zremisowała 1:1 u siebie z GKS-em Katowice. Tym razem pierwszy w sezonie ”wyjazdowy” podział ligowych łupów lidera rozgrywek nastąpił w spotkaniu z Odrą Opole rozegranym na obiekcie w… Niecieczy, gdzie wszystkie gole zdobyli zawodnicy pozyskani zimą. Liderowi rozgrywek punkt uratowała bramka Bartosza Kopacza, który dekadę temu miał okazję świętować historyczny awans do Ekstraklasy właśnie ze Słonikami. Goście w roli gospodarzy mają więc czego żałować, bo już po raz trzeci w tym sezonie zremisowali 2:2, po tym jak po raz trzeci po swojej stronie mieli dwa zdobyte gole. Poprzednie takie przypadki miały miejsce w Łęcznej (prowadzenie do 65 minuty 2:0) oraz w Rzeszowie (prowadzenie 2:1 do 81 minuty).

Walentynkowej okazji, aby zbliżyć się do lidera rozgrywek nie wykorzystała Arka Gdynia. Niepokonany na własnym terenie od siedmiu spotkań (najdłuższa taka seria obok Ruchu Chorzów) wicelider rozgrywek w debiucie Dawida Szwargi po raz pierwszy w tym sezonie nie zdobył gola na własnym stadionie i po raz pierwszy od 44 ligowych potyczek (lipiec 2022 roku z Zagłębiem Sosnowiec) zanotował bezbramkowy remis w roli gospodarza. Wszystko za sprawą nadmorskiej odporności Polonii Warszawa, która co jakiś czas lubi podróże do Gdyni. Czarne Koszule już po raz piąty z rzędu (dwa zwycięstwa i trzy remisy) wracają znad Bałtyku ze zdobyczą punktową i po raz szósty w tym sezonie pod skrzydłami Mariusza Pawlaka zachowują czyste konto. Spora w tym zasługa formacji obronnej na czele z Przemysławem Szurem. Obrońca Polonistów w obecnej, ligowej kampanii w sędziowskich notesach zapisał się już ośmiokrotnie, czyli tyle, ile przez dwa poprzednie sezony w barwach Ruchu Chorzów.

W SOBOTĘ ROZCZAROWANYCH WIELU

20, 25, 17, 18, 16, 18 – to nie są liczby, jakie padną w najbliższej kumulacji pewnej, popularnej gry liczbowej, a wiek i jednocześnie ilość zawodników, jaka zasiadała na ławce rezerwowych Kotwicy Kołobrzeg. Targany nieustannymi problemami beniaminek, który ostatnie ligowe spotkanie wygrał w drugiej połowie sierpnia był spisywany na straty, a mimo to zdołał urwać punkt innemu, solidnie wzmocnionemu beniaminkowi. Stalówka po raz kolejny (najczęściej w lidze) straciła bramkę w ostatnim kwadransie i znad Bałtyku wracała z ogromnym poczuciem niedosytu. Niedosytu, który tego dnia obcy nie był również innej Stali reprezentującej podkarpacką piłkę na zapleczu Ekstraklasy. W Legnicy rzeszowski ZKS na każde trafienie Miedzi odpowiadał, a gdy już wyszedł na prowadzenie w końcówce, to stracił je w doliczonym czasie gry.

Kolejną już gorzką pigułkę przełknąć musi liczna publika przy Reymonta. Wisła Kraków po raz piąty z rzędu nie potrafiła zachować czystego konta i co gorsza dla niej zdołała również wykorzystywać atutu własnego stadionu. Z ostatnich pięciu ligowych potyczek w roli gospodarza, Biała Gwiazda zwycięsko wyszła tylko raz i to w szczęśliwych okolicznościach z ŁKS-em Łódź. Pozostałe kończyła remisami z Miedzią Legnica, Stalą Rzeszów, GKS-em Tychy oraz sobotnią porażką z coraz śmielej poczynającym sobie Zniczem Pruszków. Dla gości była to już druga wygrana w tym sezonie z krakowskim klubem i druga w tym sezonie udany wypad do piłkarskiej Małopolski. Poprzedni zakończył się wygraną z liderującą Bruk-Bet Termalicą Nieciecza.

NIEDZIELA I PONIEDZIAŁEK POD ZNAKIEM X

W poprzednim sezonie Górnik Łęczna stał się posiadaczem największej ilości kompromisów. W obecnej, ligowej kampanii za wiele w tej kwestii się nie zmienia, bo na konto klubu z Lubelszczyzny w niedzielę wpłynął kolejny remis – tym razem ten najbardziej przez siebie ulubiony 2:2. Podopieczni Pavola Stano po raz czwarty w ostatnich miesiącach kończyli spotkanie właśnie takim wynikiem z ŁKS-em, dla którego był to już trzeci z rzędu remis w starciach właśnie z tym rywalem. Goli i rozstrzygnięcia nie przyniosło spotkanie w Głogowie pomiędzy Chrobrym, a Wisłą Płock, a w Siedlcach, pierwszą, boiskową ugodę w tym sezonie zawarł trener Ruchu Chorzów Dawid Szulczek.

A skoro już o remisach jest mowa, to z dzieleniem się po równo punktami póki co spokój dała sobie drużyna, która takich nierozstrzygniętych wyników w obecnych rozgrywkach uzbierała najwięcej. GKS Tychy po wygranej ze strzelającą najmniej (obok Stali Stalowa Wola) goli w obecnych rozgrywkach Wartą może obecnie pochwalić się (obok lidera rozgrywek) najdłuższą, ligową serią spotkań bez porażki.

Hubert Mikusiński