
Z miesiąca na miesiąc, z tygodnia na tydzień i z dnia na dzień – na zapleczu Ekstraklasy kolejni trenerzy przekonują się, że ich praca w obecnej kampanii nie należy do najbardziej stabilnych. Chwilę temu z posadą w Łodzi pożegnał się Jakub Dziółka, a w ślad za nim poszedł Ireneusz Pietrzykowski, który nie jest już trenerem Stali Stalowa Wola. Betclic 1. Liga idzie więc na kolejny rekord trenerskich zmian.
Mamy dopiero początek marca, a na trenerską karuzelę w Betclic 1. Lidze od początku sezonu zdążyło wskoczyć już trzynastu nowych szkoleniowców. Sporo, gdy popatrzymy na dwa poprzednie, ligowe kampanie, kiedy to na trenerskich ławkach przez cały sezon tych zmian było tyle samo. Do rekordu (czternaście zmian), jaki przyniósł pandemiczny sezon 2019/2020 wiele już nie brakuje za sprawą dwóch kolejnych roszad, do jakich doszło w Łodzi i Stalowej Woli. Jakuba Dziółkę w ŁKS-ie zastąpił Ariel Galeano – 28-latni trener z Paragwaju. W Stalówce zaś po remisowym wejściu w 2025 rok podziękowano Ireneuszowi Pietrzykowskiemu – najdłużej (707 dni) pracującemu trenerowi w lidze, który przy Hutniczej świętował ze Stalą Stalowa Wola dwa awanse z rzędu.
IRENEUSZ PIETRZYKOWSKI W STALI STALOWA WOLA: 74 spotkania – 31 zwycięstw, 18 remisów, 25 porażek
JAKUB DZIÓŁKA W ŁKS ŁÓDŹ: 24 spotkania – 9 zwycięstw, 6 remisów, 9 porażek
Chyba każdy, kto choć trochę zna standardy panujące na zapleczu Ekstraklasy, spodziewał się takich ruchów. W Stalowej Woli na ten krok zanosiło się już od dawna, a czara goryczy przelała się na dobre w Kołobrzegu z Kotwicą oraz w meczu z Wartą Poznań – rywalami, z jakimi można było mieć nadzieję na coś więcej niż tylko dwa punkty. Swoje oczekiwania zdawali się mieć również kibice w Łodzi, ale ich ŁKS w ostatnich miesiącach zapomniał nie tylko o tym, jak wygrywa się mecze, ale przede wszystkim, jak zdobywa się bramki. Na Stadionie Miejskim im. Władysława Króla nie oglądano ich od końcówki września! Bilans osiągnięty przez Jakuba Dziółkę i spółkę oraz miejsce w drugiej części ligowej tabeli nie pozostawia żadnych wątpliwości, jakie zdają się mieć kibice przedostatniej w lidze Stalówki po zwolnieniu Ireneusza Pietrzykowskiego.
Wspomniany już ŁKS Łódź, to jeden z trzech klubów (obok Wisły Kraków i Polonii Warszawa), które w XXI wieku najczęściej sięgały po nowe miotły. W obecnym sezonie całe trio kontynuuje swoją klubową politykę. Trenerskie domino na dobre ruszyło już w sierpniu, gdy właśnie przy Konwiktorskiej, po latach trenerskiej posługi podziękowano Rafałowi Smalcowi. Kilka dni później nowego trenera miała również Arka Gdynia i Ruch Chorzów, co z perspektywy czasu i osiąganych wyników przez te zespoły można uznać za dobre posunięcie. W przypadku innych klubów, na zadowalające efekty pracy nowych szkoleniowców trzeba było chwilę poczekać. Coś na ten temat wiedzą w Tychach, gdzie Arturowi Skowronkowi notorycznie nie wygrywający swoich spotkań GKS (bilans 1-11-5 i 10 zdobytych goli po pierwszej części sezonu) udało się nakierować na ścieżkę zwycięstw (bilans 5-0-0 i 18 zdobytych goli w rundzie rewanżowej).
KLUBY, KTÓRE ZMIENIAŁY TRENERÓW W POPRZEDNIM SEZONIE: Chrobry Głogów, Górnik Łęczna, Motor Lublin, Podbeskidzie Bielsko-Biała, Miedź Legnica, Wisła Kraków, Wisła Płock, Zagłębie Sosnowiec, Resovia, Bruk-Bet Termalica Nieciecza
KLUBY, KTÓRE ZMIENIŁY TRENERÓW W OBECNYM SEZONIE: Polonia Warszawa, Arka Gdynia, Warta Poznań, Ruch Chorzów, GKS Tychy, Kotwica Kołobrzeg, Pogoń Siedlce, Stal Stalowa Wola, ŁKS Łódź, Wisła Kraków, Chrobry Głogów, Odra Opole.
Kontakt wzrokowy ze strefą spadkową muszą mieć za to inni, nowo zatrudnieni w tym sezonie trenerzy. Piotr Tworek z Kotwicą Kołobrzeg balansuje na krawędzi strefy spadkowej. Jarosław Skrobacz z Odrą Opole od początku października zdołał wygrać dwa spotkania. Piotr Klepczarek z Wartą Poznań od końcówki sierpnia sięgał cztery razy po komplet punktów. Łukasz Becella w Głogowie z Chrobrym do tej pory wygrał dwa spotkania, dwa zremisował i dwukrotnie schodził pokonanym. Spać spokojnie w tej lidze mogą tylko nieliczni, jak choćby Marek Zub – jedyny szkoleniowiec na trenerskiej, który w jednym klubie zachowuje swoją posadę od początku poprzedniego sezonu.
Hubert Mikusiński