
Od kilku tygodni, na piłkarskiej Lubelszczyźnie nic nie elektryzuje lokalnej społeczności tak bardzo, jak dzisiejsza potyczka Górnika Łęczna z Motorem Lublin. Derbowy pojedynek ponownie urasta do rangi jednego z najważniejszych wydarzeń drugiej części sezonu w przypadku obu klubów, które – co równie istotne – od początku rozgrywek do dnia dzisiejszego liczą się w walce o najwyższe cele.
Potyczki Górnika Łęczna z Motorem Lublin, to klasyka piłkarskiego gatunku i jeden z piękniejszych rozdziałów w ostatnich miesiącach na Lubelszczyźnie. Po trzynastoletniej, ligowej rozłące, wiele z tych pojedynków owianych zostało już legendą, jak choćby ten ostatni, rozegrany w upalne, sierpniowe popołudnie. Niemal komplet publiczności na trybunach Areny Lublin oglądał impotencję strzelecką Motoru, parady Macieja Gostomskiego oraz zabójczy kontratak gości. To właśnie gol Egzona Kryeziu zapewnił Górnikowi Łęczna komplet punktów i niezapomnianą radość kibicom gości, dla których był to najliczniejszy wyjazd w klubowych dziejach.
O tym, jak istotne i ważne dla obu klubów były i są Derby Lubelszczyzny świadczyć może nie tylko ogromne zainteresowanie kibiców, ale również słowa, jakie padały w ostatnich miesiącach. Szczególnie te, wypowiedziane na gorąco i na chłodno po tamtym spotkaniu przez obecnego trenera Motoru i byłego już szkoleniowca Górnika. – Wygrali mecz, proponuję wybrać się do Kościoła i tyle – komentował postawę rywali G. Feio, z którym w niedzielę nie będzie miał okazji spotkać się Ireneusz Mamrot. – Najbardziej żałuję tego zwolnienia właśnie z tego powodu, że nie będę mógł zagrać ponownie z Motorem – wspomniał kilka miesięcy później Mamrot na kanale Goal.pl.
W niedzielę derbowe dzieło poprzednika kontynuował będzie już Pavol Stano, dla którego praca w nowym klubie rozpoczęła się bardzo obiecująco. Górnik w tym roku jeszcze nie przegrał (2 zwycięstwa i 1 remis), nie stracił też gola, wciąż ma najlepszą (obok Lechii Gdańsk) defensywę w lidze i obok mistrza Polski z Częstochowy jest jedyną drużyną na poziomie centralnym bez porażki na własnym terenie. Do tego, po swojej stronie ma patent na lokalnego rywala, z którym w XXI wieku jeszcze nie zaznał goryczy porażki – 4 zwycięstwa i 1 remis.
W Lublinie atmosferę i klimat zbliżających się derbów można było poczuć już miesiąc wcześniej. Wszystko za sprawą nie pierwszej i pewnie nie ostatniej tego typu akcji BiegieM na Derby, gdzie kibice lubelskiego klubu mają za zadanie przebiec dystans 28 kilometrów – najlepiej pod sam stadion w Łęcznej. Celem było przede wszystkim zebranie jak najwięcej ilości pieniędzy na sprzęt sportowy dla Szkoły Specjalnej 26. im. Janusza Korczaka z Lublinie (link do akcji –https://zrzutka.pl/ft6jge). –Sama akcja nie tylko ma na celu zebranie pieniążków na sprzęt sportowy dla uczniów Szkoły Specjalnej, ale jest to też świetna promocja aktywnego trybu życia wśród społeczności – przypominał na portalu X jeden z organizatorów.
Bezkompromksowy na wyjazdach Motor, do derbowej rywalizacji przystąpi z pozycji, o której rok temu, po pamiętnym meczu z GKS-em Jastrzębie nikt nie marzył. Trzecie miejsce w ligowej tabeli z najmniejszymi stratami bramkowymi poniesionymi na wyjazdach i największą (obok Wisły z Krakowa i Płocka) ilością bramek zdobytych w drugiej połowie meczu. Jeśli w momencie, w którym beniaminek wracał po latach na zaplecze Ekstraklasy, ktoś liczył, że DERBY LUBELSZCZYNY będą mieć szczególny wymiar na górze ligowej tabeli, dziś ma prawo być usatysfakcjonowany.
Hubert Mikusiński