
W tabeli Betclic 2. Ligi sytuacja, jakiej przed sezonem nikt się nie spodziewał. Po minięciu półmetka rozgrywek, ligowy krezus z Krakowa miał mieć dużo więcej punktów niż inni rywale, a już na pewno wszyscy beniaminkowie razem wzięci. Tymczasem druga Wieczysta póki co miejsca na ligowym szczycie musi ustąpić zespołowi, który wszyscy (może poza Grodziskiem Mazowieckim) uznawali za jednego z głównych kandydatów do spadku. Przed nami niezwykle pasjonujący wyścig biedniejszych z bogatszymi o awans i uniknięcie barażowej dogrywki.
Przez niemal całą jesień oglądaliśmy Pogoń Grodzisk Mazowiecki i za każdym razem przecieraliśmy oczy ze zdumienia. Sześćset pięćdziesiąt osiem razy w tym sezonie Marcin Sasal i spółka udowadniali, że miejsca w czołówce nie dostali za piękne oczy. Kolejne wygrane z mocniejszymi, bogatszymi i bardziej doświadczonymi drużynami w przypadku beniaminka stały się po prostu normalką. Historia bez porażki nie do pomyślenia, gdy weźmiemy pod uwagę kilka innych drużyn z dużo większym, ligowym przebiegiem jak choćby KKS Kalisz czy też Zagłębie Sosnowiec – marzące o tym, aby przedostać się przez barażową furtkę na zaplecze Ekstraklasy. Pytanie, czy jej kontynuacja nastąpi wiosną, gdzie już nikt na lidera rozgrywek nie będzie spoglądał z przymrużeniem oka.
Dopaść Pogoń chce każdy. Najbardziej oczywiście tracąca osiem punktów Polonia Bytom i Wieczysta Kraków, która wbrew tej romantycznej historii lidera rozgrywek i wszystkim powiedzeniom zdaje się udowadniać, że pieniądze nie tylko dają szczęście, ale też grają i robią różnice na boisku. Przystępujący do ligi bezsprzecznie najwyższym budżetem, najszerszą kadrą i największymi gwiazdami w składzie obecny wicelider zdaje się spełniać oczekiwania swojego właściciela, który w przeszłości zdawał się mieć ograniczone zaufanie do kilku osób zasiadających na trenerskiej ławce. Nowym, dość niespodziewanym impulsem w roli szkoleniowca wykazał się człowiek, który z ligowym krezusem przemierza drogę z klasy okręgowej do… No właśnie… Dokąd zmierza Sławomir Peszko i na co stać prowadzone przez niego polskie PSG? Chyba na wszystko!
Styl, w jakim Wieczysta Kraków od pewnego czasu się nie zatrzymuje (nie tylko na rynku transferowym) omijając kolejne, ligowe przeszkody zdaje się potwierdzać ogromne aspiracje klubu, dla którego receptą na słabsze wyniki okazał się człowiek kojarzony bardziej z dobrą atmosferą w szatni Adama Nawałki. 45 punktów – o punkt więcej niż rok temu na boiskach III ligi, cztery punkty więcej niż trzecia w tabeli Polonia Bytom, jedenaście punktów więcej niż czwarta Chojniczanka Chojnice i o szesnaście punktów więcej niż piąte Zagłębie Sosnowiec. Bilans zysków i strat Peszkina (34-6-5), nawet przy ogromnych nakładach finansowych przy Chałupnika robi wrażenie.
Siła Wieczystej Kraków zaczyna się na zasobności portfela właściciela klubu, a kończy na trenerskich manewrach Sławomira Peszko zapisanych za pomocą pewnego, dość zagadkowego kodu. 1, 0, 0, 0, 1, 0, 1, 1, 0, 1, 0, 0, 0, 1, 1, 0, 2, 1, 0 – ilość straconych goli w tym sezonie przez wicelidera i jednocześnie DNA tego klubu w ostatnich miesiącach. Im bramek od dłuższego czasu po prostu tracić nie kazano. Wszystko za sprawą kapitalnie zorganizowanej obrony, stanowiącej koszmar dla większości ofensywnych zawodników Betclic 2. Ligi, dowodzonej przez doświadczonego Michała Pazdana. Tylko dziesięć straconych bramek, to jeden z lepszych wyników (obok takich klubów jak na boiskach Europy w tym sezonie biorąc pod uwagę trzy najwyższe klasy rozgrywkowe w każdym kraju.
Wmieszać się w to, żyjące w skromności oraz luksusach towarzystwo będzie chciała panosząca się od dłuższego czasu w czołówce Polonia Bytom. Zakurzona, nieco zapomniana, ale niezmiennie zainteresowana powrotem na dawne rewiry zaplecza Ekstraklasy drużyna nieco wyhamowała w końcówce pierwszej części sezonu. Królowa Śląska w drugim po awansie sezonie trzyma się blisko czołowej dwójki, przy okazji wkładając między bajki stereotyp o drugim, trudniejszym sezonie dla beniaminka. Euforia, odwaga, momentami wręcz skrajna brawura, z którą zdążyliśmy się już zapoznać swoje potwierdzenie znalazła przy Olimpijskiej, gdzie Polonia zdobyła największą ilość punktów w lidze i goli w roli gospodarza spośród wszystkich drużyn.
Pytanie co na to pozostali, ligowi wyjadacze na poziomie centralnym z Sosnowca, Bielska-Białej, Kalisza, Suchych Stawów czy też Chojnic. Oni zostali nieco dalej lub dużo dalej, za plecami wielkiej trójki, jakiej II-ligowe rozgrywki dawno nie widziały. Poprzedni sezon, gdzie do awansu wystarczyło marne 58. punktów zdawał się być wyjątkową promocją na tym poziomie rozgrywkowym. Dziś, na podobną okazję nie ma już co liczyć. Bogaci z Krakowa, nieco biedniejsi z Bytomia i najbiedniejsi, a zarazem obecnie najlepsi z Grodziska Mazowieckiego rozpychają się jak tylko mogą w tej kolejce po produkt ze znakiem jakości Betclic 1. Ligi.
Hubert Mikusiński