Była liga i się skończyła. Zakończony przed chwilą sezon 2023/2024 w II lidze obfitował w wiele ciekawych wydarzeń, historii, wspomnień i nie tylko. Nie mogliśmy więc darować sobie takiej okazji, stąd też ten opracowany, alfabetyczny przewodnik podzielony na dwie części. Z góry zastrzegamy – pisaliśmy to, co przychodziło nam do głowy więc musicie wybaczyć, gdy zaobserwujecie, że coś lub kogoś pominęliśmy.

A JAK AWANS – na początek może ten bezpośredni. Jeszcze kilka miesięcy temu dywagowaliśmy na tym, czy uchodząca przed sezonem za pretendenta do awansu Kotwica dźwignie to. Później drapaliśmy się po głowie patrząc z niedowierzaniem na to, co na własnym terenie wyrabia przegrywająca mecz za meczem Pogoń. Dziś możemy już z pełną powagą napisać, że mrożenie szampanów w Kołobrzegu i Siedlcach było w pełni uzasadnione. Najpierw historyczny awans w najsłabszej (biorąc pod uwagę sumę punktów dwóch pierwszych drużyn) II lidze klepnął na własnym terenie przedsezonowy faworyt, a tydzień później w Puławach przeklinać ligowego losu nie musiała już zwycięska Pogoń.

B JAK BYTOM – mieliśmy swoje oczekiwania wobec Polonii w tym sezonie. Beniaminka z ogromną historią, tradycją, kibicami, nowym stadionem itd. itd… Gdzieś tam głęboko w pamięci odkopaliśmy sobie ich ostatnie, imponujące wejście w II ligową kampanię sześć lat temu, gdy na początku wygrywali i należycie punktowali, a później coraz niżej i niżej spadali w przepaść. Tym razem było zupełnie na odwrót. Początek poza Bytomiem fatalny, a później nastąpiła nieprawdopodobna metamorfoza. Nowy trener, przemyślane zimą transfery i boisko ze sztuczną nawierzchnią, na którym zdołał odnaleźć się tylko jesienią Hutnik Kraków – jedyna porażka Polonii na własnym terenie. Imponujący tuzin spotkań bez porażki sprawił, że beniaminek z samego dołu ligowej tabeli wjechał do strefy barażowej. 

C JAK CHOJNICZANKA  – w Chojnicach przez lata niektórzy mogli zdążyć przyzwyczaić się do roli piłkarskiego Kopciuszka. My natomiast przywykliśmy do ich niekończącej się ligowej wędrówki pomiędzy I i II ligą. Rok temu, gdy opuszczali zaplecze Ekstraklasy, naturalnym wydawało się nam, że poukładany spadkowicz będzie chciał podjąć próbę szybkiego powrotu. Początek sezonu może tego nie zapowiadał – tylko jedno zwycięstwo w ośmiu spotkaniach na starcie i dolne rejony tabeli. Ale Chojniczanka pod skrzydłami Krzysztofa Brede szybko się stamtąd wydostała i w końcówce sezonu, za sprawą przede wszystkim świetnej gry Hide Vitalucciego załapała się na barażowe spotkanie w Stalowej Woli, które ostatecznie przegrała.

D JAK DNO  – ligowej tabeli, na której ugrzązł Stomil z największą ilością porażek i najmniejszą ilością zdobytych goli. W klubie, którzy rok temu ocierał się o awans do I ligi właściwie nic nie funkcjonowało. Oczywiście zdawaliśmy sobie sprawę, że w Olsztynie sytuacja od lat jest trudna i niełatwa (nie tylko ze stadionem), ale jakoś sportowo zawsze jakoś się ratowali. W tym sezonie myśleliśmy, że będzie podobnie. Zwłaszcza, gdy widzieliśmy dobrze nam znane z II-ligowych boisk twarze w osobach Kurbiela, Retlewskiego, Żwira, Krawczuna, a później jeszcze trenera Tarachulskiego. Ale ani to całe ligowe towarzystwo, ani jeden z czterech trenerów Stomilu w tym sezonie, ani nawet zimowy obóz w Dubaju nie był w stanie odwrócić niekorzystnej od kilku miesięcy sytuacji w ligowej tabeli.

E JAK EMERYCI – najstarszą kadrą w II lidze dysponowała Kotwica Kołobrzeg, a najwyższą średnią wieku wyjściowej jedenastki miała Radunia Stężyca (34 lat – Tułowiecki, Bashlay, Kuzimski). Patrząc więc na ligową tabelę można z pełnym przekonaniem śmiało stwierdzić, że niektórzy, ligowi emeryci po prostu dawali radę w tym sezonie. W przypadku innych, najstarszych zawodników w lidze już tak kolorowo nie było. Trzech najstarszych – Dawid Szufryn (Sandecja) oraz Szymon Pawłowski i Adam Stachowiak (rezerwy Lecha) często lub częściej zbierali lanie od ligowych rywali.

F JAK FREKWENCJA integralna i bardzo ważna część ligowej układanki. W zakończonej, ligowej kampanii poza pewnymi wyjątkami i miastami (Stalowa Wola, Olsztyn, Kalisz, Kołobrzeg – kolejność nieprzypadkowa) trybuny nie porywały. Brak większych piłkarskich firm, takich jak w latach ubiegłych, boczne lub obce boiska, rezerwy, brak większego zainteresowania – bez kibiców, ta liga momentami była trudna do oglądania. W niedalekiej przeszłości, nawet, gdy wiało nudą na boisku, to dane miejsca i stadiony potrafiły tworzyć odpowiednie widowisko i historię spotkania. W tej ligowej kampanii nam tego po prostu brakowało.

G JAK GOLE – tych najładniejszych padło wiele. Jeszcze więcej, a nawet najwięcej w lidze zdobyła Kotwica Kołobrzeg (61) – najmniej Stomil Olsztyn (30). Łącznie wszystkich goli w 306 spotkaniach (bez barażowych) nazbierało się 805, co stanowi najsłabszy wynik od sezonu 2018/2019, kiedy padło sześć bramek mniej. Bez szału biorąc pod uwagę trzy ostatnie sezony, kiedy goili od czasu reformy rozgrywek II ligi było najwięcej.

H JAK HUBERT – Sobol Hubert. Kilka lat temu, kiedy mógł już legalnie napić się piwa, w rezerwach Lecha zdobył 10 bramek, co szybko poskutkowało zimą wypożyczeniem do Warty Poznań. Później zdążył zwiedzić kilka innych miast i klubów (Opole, Kraków, Olsztyn, Łęczna), ale w żadnym z nich nie zaistniał. Piłkarski przełom nastąpił dopiero w tym sezonie. Jeden z dziewięciu zawodników, którzy w poprzednim roku zadebiutowali w drużynie KKS Kalisz stał się duuuuużym, o ile nie największym, polskim odkryciem tego sezonu w II lidze. Nie wliczając barażowych spotkań 21 trafień (13 jesienią i 8 wiosną) uczyniły 23-letniego napastnika drugim najlepszym snajperem w II lidze. Do pełni szczęścia zabrało tylko większej precyzji z jedenastu metrów w ostatnim meczu i rzecz jasna awansu.

I  JAK IRENEUSZ. Pietrzykowski, to jeden z największych o ile nie największy wygrany tego sezonu spośród trenerów. Wyciągnąć beniaminka na czwarte miejsce w ligowej tabeli, kiedy po 1/4 sezonu niektórzy pytali, jaki ma plan na utrzymanie zespołu, to już wyczyn godny uwagi. Do tego znakomita postawa na własnym terenie (najwięcej zdobytych punktów) i przede wszystkim barażowa rozgrywka, w której Stal Stalowa Wola okazała się najlepsza. Trener Pietrzykowski jest idealnym, żywym dowodem na to, że otrzymany czas na wdrożenie wszystkich swoich pomysłów i cierpliwość mogą przynieść pozytywny skutek, a nawet ogromny sukces. Naszym zdaniem najlepszy trener tego sezonu.

J JAK JONATHAN JUNIOR – rok temu, gdy trafił do Kotwicy można było zadawać sobie pytanie, jak napastnik występujący w brazylijskich klubach Chapecoense czy Athletico Paranaense odnajdzie się w tej – co by nie pisać – niełatwej dla wielu II ligowej rąbance. Dziś już śmiało możemy napisać, że Brazylijczyk nie tylko znacząco przyczynił się do awansu Kotwicy Kołobrzeg, ale po prostu stał się (pewnie na chwilę) prawdziwą gwiazdą tej ligi. W 30 spotkaniach zdobył 23 bramki, co stanowi czwarty najlepszy wynik w II ligowych rozgrywkach po reformie.

K JAK KRAKÓW – tak to się nam w tym naszym ligowym świecie porobiło, że najbliższe derby Krakowa na poziomie centralnym zostaną rozegrane dopiero za kilka miesięcy. Udział z nich weźmie Wisła Kraków i Cracovia będąca beniaminkiem Wieczysta Kraków oraz Hutnik Kraków. Ta druga drużyna w tym sezonie nie tylko przypomniała nam kilka nazwisk znanych z wyższych lig (Rakels, Budziński, Tarasovs), ale przede wszystkim odstawiała niezłe numery na boisku i poza nim. Wszystko miało miejsce na przełomie października i listopada, kiedy to Hutnik dwa razy z rzędu prowadząc 3:0 przegrał z Lechem II Poznań (3:4) oraz Kotwicą Kołobrzeg (3:5). Historia swój ciąg dalszy miała poza boiskiem, ale podejrzenie władz klubu dwóch zawodników pod kątem ustawienia tych spotkań okazało się bezpodstawnym pomówieniem.

CDN…

Hubert Mikusiński