Szlagierowy początek w Łodzi, pościg za liderem z Kalisza i derbowy koniec w Olsztynie – przed nami 12. seria gier w II lidze i być może kolejne przetasowania w ligowej tabeli. Łapcie namiastkę tego, co czeka nas w najbliższy weekend.

POŚCIG ZA LIDEREM

Początek 12. kolejki w II lidze zapowiada się szlagierowo. Nowym liderem II-ligowych rozgrywek już na starcie tej serii gier w mogą zostać rezerwy ŁKS-u. Warunek? Niełatwy. Zwycięstwo z niepokonaną w lidze od pięciu spotkań Kotwicą Kołobrzeg – najlepsza ich seria w tym roku i pod wodzą Macieja Bartoszka. Oba zespoły w tym sezonie łączy jeden wspólny mianownik – gole. Tych po stronie beniaminka i przedsezonowego faworyta jest najwięcej – zwłaszcza po przerwie. ŁKS II i Kotwica to ligowa czołówka, jeśli chodzi o gole zdobywane i tracone w drugiej połowie.

Szansę na pozycję lidera ma również pozostająca bez wyjazdowego zwycięstwa od miesiąca Radunia Stężyca. Warunek? Również niełatwy. Zwycięstwo w Jastrzębiu z niepokonanym ostatnio GKS-em. Gospodarze swój punktowy dorobek (12 punktów) zawdzięczają głównie postawie na własnym terenie, gdzie do tej pory zdobyli 11 punktów. Podobnie sprawy się mają w Stalowej Woli, gdzie miejscowa Stal 9 z 12 zdobytych do tej pory punktów podniosła z murawy przy Hutniczej. Bilans ten w piątek może zostać poprawiony, bo na teren beniaminka zawitają znajdujące się w strefie spadkowej rezerwy Lecha Poznań. Spośród wszystkich zespołów drużyna z Poznania straciła do tej pory najwięcej (10) bramek w pierwszej połowie i najwięcej (21) bramek w lidze.

PONIŻEJ I POWYŻEJ OCZEKIWAŃ

Kilka lat temu, tym, co wyprawiali na zapleczu Ekstraklasy zaskoczyli wszystkich – nawet samych siebie. Do tego stopnia, że nie byli przygotowani na grę w najwyższej klasie rozgrywkowej. Dziś w Nowym Sączu zdaje się być podobnie z tą małą różnicą – wszyscy zaskoczeni, choć już nie tak szczęśliwi, jak kiedyś. Sandecja od początku sezonu nie potrafi odnaleźć się w nowej dla siebie rzeczywistości. Na niewiele póki co zdała się zmiana na ławce trenerskiej. Jedno zwycięstwo pod wodzą Łukasza Surmy odniesione w siedmiu spotkaniach nie poprawiło pogarszającej się w ligowej tabeli sytuacji spadkowicza.

Swoje problemy zdaje się mieć najbliższy rywal Sandecji. Hutnik Kraków po ostatnich porażkach z Kaliszem i Chojniczanką bez zdobyczy bramkowej i poza pierwszą dziesiątką ligi. Gospodarze sobotniego spotkania tydzień temu pierwszy raz w tym sezonie musieli uznać wyższość swojego rywala na własnym stadionie. – Uważam, że Hutnik nie ma kadry na grę o wyższe cele niż środek tabeli – diagnozował Maciek Szcześniewski. Teza odważna, ale póki co znajdująca odzwierciedlenie w ligowych realiach.

Na mocno zaciągniętym hamulcu ręcznym w ostatnich tygodniach również rezerwy Zagłębia (trzy porażki z rzędu) oraz Wisła Puławy i przed ostatnia w ligowej tabeli Olimpia Grudziądz. Beniaminek, który parę tygodni temu, siłą rozpędu wszedł w II-ligowe rozgrywki na Lubelszczyznę przyjeżdża z bagażem czterech ostatnich porażek z rzędu i sześciu spotkań bez zwycięstwa. Nie lepiej wiedzie się Dumie Powiśla, która z siedmiu ligowych potyczek wygrała tylko jedną. – Na chwilę obecną jesteśmy na mocnym minusie, bo zamiast mieć tych punktów w okolicach 20 mamy tylko 15 – komentował ostatnie wydarzenia w wykonaniu swojego zespołu Michał Piros.

Dyscyplina, organizacja i konsekwencja – słowa te nie są obce w Częstochowie. I nie chodzi tu o Raków tylko Skrę. Spadkowicz na chwilę obecną w II lidze może poszczycić się najszczelniejszą (7 straconych bramek) defensywą i najdłuższą serią (7) spotkań bez porażki. W sobotę formę ósmej drużyny ligi sprawdzi znajdująca się w strefie barażowej Pogoń Siedlce – drużyna, która w tym roku kalendarzowym na boiskach II ligi uzbierała największą ilość punktów i strzeliła największą ilość goli.

DERBOWA NIEDZIELA

Elbląg i Olsztyn. Olimpia i Stomil. Dwa największe miasta Warmii i Mazur i dwa kluby, które w ostatnich latach osiągnęły najwięcej w swoim piłkarskim regionie. Kilka miesięcy temu, po równo po dekadzie przerwy oba zespoły znowu spotkały się na ligowym szlaku. Derbowe spotkanie w Elblągu po latach lepiej wspominali gospodarze, którzy rozbili rywala 4:0. Rewanż w Olsztynie, na którym byliśmy bramek nie przyniósł, ale mentalnym zwycięzcą w pomeczowej opinii Przemysława Gomułki była Olimpia. Dziś obie drużyny w ligowej tabeli dzieli pięciu punktów. Mimo to faworyta derbowej potyczki wskazać nie łatwo, zwłaszcza gdy popatrzy się na niezwykle wyrównany bilans dotychczasowych spotkań – 7 zwycięstw Olimpii, 5 remisów i 6 zwycięstw Stomilu.

Hubert Mikusiński