Liderem rozgrywek z przewagą siedmiu punktów jest zespół, który rok temu grał ligę niżej. Tuż za ligowym podium znajduje się klub, który również rok temu grał ligę niżej. W szóstce najlepszych drużyn jest również drużyna, która rok temu do tej ligi wchodziła z przytupem, meldując się w barażowej rozgrywce. Jednocześnie w dolnej części piłkarskiej hierarchii w tym sezonie znajdziemy ekipy z nieporównywalnymi możliwościami (również tymi finansowymi) oraz przebiegiem w tej klasie rozgrywkowej. Witamy w Betclic 2 Lidze! Lidze dwóch twarzy – tej piękniejszej oraz tej nieco smutniejszej.

Kilka tygodni temu, dziennikarz TVP Sport Dominik Pasternak uknuł pewną, dość ciekawą teorię mówiącą o tym, że II-ligowe rozgrywki to najbardziej romantyczna liga w Polsce. I jest w tym dużo racji, bo chyba do żadnej innej klasy rozgrywkowej, będąc beniaminkiem można wejść tak bezstresowo, bezboleśnie i bezproblemowo. Właściwie z marszu po awansie z III do II ligi stając się kandydatem do kolejnego awansu na zaplecze Ekstraklasy. Przekonało i w sumie nadal przekonuje się o tym wiele klubów – niekoniecznie tych najbardziej znanych szerszej, piłkarskiej publice w Polsce.

Przed rokiem była to Pogoń Grodzisk Mazowiecki i Wieczysta Kraków oraz grający w barażach Świt Szczecin. Wcześniej była też Stal Stalowa Wola oraz docierająca najlepszej szóstki Polonia Bytom. Jeszcze wcześniej Radunia Stężyca, Stal Rzeszów, Kotwica Kołobrzeg, Polonia Warszawa itd. itd. W tej lidze tak naprawdę nie musisz mieć głośnych nazwisk, wielkiego obycia i doświadczenia mierzonego w setkach albo tysiącach występów w wyższej klasie rozgrywkowej oraz kieszeni wypchanych sianem. Czasami wystarczy, że po prostu nagle się pojawisz i od razu stajesz się kandydatem do gry o najwyższe cele. Każdy kolejny sezon po sezonie zdaje się tylko utwierdzać w tym romantycznym przekonaniu, a obecny układ sił na tym poziomie zdaje się dawać temu kolejne świadectwo.

Najlepiej wychodzi to absolutnymi nowicjuszom na tym poziomie rozgrywek lub jak kto woli klubom, które przez ostatnia lata czyniły – z lepszym lub gorszym skutkiem – takie II-ligowe podchody, aby wywalczyć ten historyczny awans za którym może kryje się kolejny, jeszcze większy sukces. Kto by przed sezonem pomyślał, że będące totalnym, absolutnym beniaminkiem Podhale Nowy Targ przez pierwszą część sezonu nie przegra żadnego spotkania u siebie, przezimuje na najniższym stopniu podium i co więcej od początku rozgrywek nie opuści miejsca w najlepszej szóstce. Krok dalej niż pod Tatrami do przodu postanowiła pójść patrząca od dłuższego czasu na wszystkich z góry ligowej tabeli Unia Skierniewice z najstarszym szkoleniowcem i najlepszym snajperem w tej lidze. Klub, który dekadę temu grał na poziomie klasy okręgowej właśnie umocnił swoją pozycję, notując dwucyfrową ilość spotkań bez porażki (bilans 11-1-0). A jakby jeszcze tego było mało to jest jeszcze piąty w tabeli Świt Szczecin, zadający kłam sloganowi mówiącym o znacznie trudniejszym, drugim sezonie dla beniaminków.

Ale II-ligowe rozgrywki to nie tylko te piękniejsze, romantyczne historie. Ta liga ma również nieco smutniejszą, pełna zmarszczek i różnego rodzaju pryszczy twarz, o czym przekonujemy się praktycznie co sezon. Właściwie od reformy rozgrywek (sezon 2014/2015) tylko cztery kampanie zakończyły się w normalny sposób – bez żadnych ujemnych punktów, grą juniorami lub co gorsza wycofywaniem się w trakcie albo po zakończeniu i lądowaniem na piłkarskim śmietniku. Takich przykrych historii w ostatnich latach przerabialiśmy, aż nadto. Począwszy nie tak dawno od Olimpii Elbląg z najdłuższym, nieprzerwanym ligowym stażem zakończonym najgorszym wynikiem w historii klubu na poziomie centralnym, przez dogorywający Sokół Ostródę, Gryf Wejherowo, aż po gaszące światło zimą lub latem Wigry Suwałki, GKS Bełchatów i Okocimski Brzesko. Nie wspominając już o lądujących na peryferiach futbolu klubach z Puław, Stężycy i Kołobrzegu.

W tym sezonie, do tej niechlubnej listy klubów z problemami dołączy albo już dołącza GKS Jastrzębie. Ostatnia drużyna obecnych rozgrywek, której przez ostatnie, między charaktetystycznym blokowiskiem wokół stadionu skutecznie udawało się uciekać przed III-ligową kostuchą jeszcze nie wygrała żadnego spotkania (jedyna taka drużyna od Ekstraklasy do III ligi). Jak łatwo można się domyślić GKS obecnie ma najmniejszą ilość punktów na tym etapie sezonu od czasu wspomnianej reformy, co niestety pokazuje tę nieco smutniejszą i bardziej przygniębiajaca twarz trzeciego poziomu rozgrywkowego w Polsce.

Hubert Mikusiński