Komplet kibiców, pachnące świeżością kolorowe trybuny wraz z murawą, oświetlenie, nagłośnienie i być może również inna klubowa jakość. Przeprowadzka na nowy stadion to zawsze – niezależnie od ligi – wyjątkowy moment w życiu każdego kibica. Szczególnie w przypadku fanów Polonii Bytom – klubu z ogromną historią, tradycją oraz ligowymi marzeniami ścierającymi się z niełatwą, ligową rzeczywistością, w której beniaminek jeszcze nie do końca się potrafi odnaleźć.

Sześć lat temu, gdy Polonia po raz ostatni dostąpiła gry na II-ligowym poziomie rozgrywki, rozpoczęła w imponujący sposób. W czterech pierwszych kolejkach 10 zdobytych punktów bez straconego gola. Później było już tylko gorzej. Wysokie porażki, problemy organizacyjne, niespełnione wymogi licencyjne, ujemne punkty i spadek z hukiem. Kojarzony kiedyś z Podstawkiem, Grzybem czy Trzeciakiem bytomski zespół, który mimo wielu trudności zawsze dawał radę tym razem osiągnął stan krytyczny. Bez stadionu, bez perspektyw na lepsze, piłkarskie jutro, Polonia w przeciągu dosłownie kilku lat z Ekstraklasy wylądowała na piątym poziomie rozgrywkowym.

Beniaminek obecnych rozgrywek po swojej stronie zawsze miał jednak pomocne i silnie zakorzenione wsparcie swoich fanów, który podczas pandemii i nie tylko mocno wspierali swój klub. Dziś, po wielu trudnych latach doczekali się nie tylko awansu, ale przede wszystkim własnego, nowego stadionu. Do pełni szczęścia póki co brakuje im już tylko wyników, które póki co w przypadku Polonii nie mogą być zadowalające. Tylko jedna, inauguracyjna wygrana (1:0) w Kołobrzegu, cztery kolejne mecze bez zwycięstwa i przed ostatnie miejsce w ligowej tabeli to w tej chwili największe zmartwienie Polonistów.

Swoje (być może i większe) zmartwienia mają inni. Na nowy dom w II lidze czekają również inne kluby. Sąsiadująca z Polonią w ligowej tabeli Sandecja Nowy Sącz (jedyna drużyna bez zwycięstwa) będzie musiała jeszcze trochę poczekać na obiekt z prawdziwego zdarzenia. Póki co przy ruinach starego stadionu przewracają się koparki, a spadkowicz w roli gospodarza znowu musi zadowolić się wynajmowaną, piłkarską posiadłością – tym razem w Krakowie. Na obiekt nie do końca gościnnej Garbarni (czyt. porażka w Pucharze Polski Sandecji) zawita dziś Wisła Puławy, która ostatnich dwóch spotkań w Kaliszu i u siebie z Hutnikiem Kraków (dwie porażki 0:1) nie zaliczy do udanych.

Niegasnące marzenia o nowym stadionie towarzyszą również innej (chyba już domyślacie się jakiej) drużynie. Stomil, który od falstartu rozpoczął obecne rozgrywki nie zdołał jeszcze wygrać żadnego spotkania na własnym obiekcie – twierdzy nie do zdobycia w poprzednim sezonie, z której dziś została ruina. Być może uda się ją odbudować pod rządami goszczącego u nas w ostatni poniedziałek na kanale Janusza Bucholca. Po udanym debiucie w Stalowej Woli, Duma Warmii w dwóch najbliższych spotkaniach będzie musiała radzić sobie bez swojego nowego trenera. Wszystko za sprawą dyskwalifikacji przez Komisję Dyscyplinarną PZPN za czerwoną kartkę obejrzaną we wspomnianym, wygranym meczu ze Stalą.

Hubert Mikusiński