Wczoraj w Bytomiu i Puławach wjechaliśmy właśnie na ostatnią prostą rundy jesiennej w II lidze. Przed nami jeszcze pięć kolejek i dokładnie miesiąc ligowych rozgrywek, w których wciąż nie wiadomo komu tak naprawdę marzy się awans, komu miejsce barażowe, a komu po prostu spokojne utrzymanie.

Spotkanie na Suchych Stawach pomiędzy Hutnikiem Kraków, a liderującą Kotwicą Kołobrzeg czy może starcie niepokonanej od ośmiu ligowych spotkań Chojniczanki Chojnice z pokonaną ostatnio Pogonią Siedlce? Trudno jednoznacznie stwierdzić i określić, który pojedynek rozpoczętej wczoraj w Bytomiu (wygrana 2:1 Polonii z Olimpią Elbląg) 16. serii spotkań II ligi jawi się, jako ten najciekawszy.

Hutnik Kraków i Kotwica Kołobrzeg to bez wątpienia dwie drużyny, które w ostatnich tygodniach generują mało kompromisów, dużo emocji i sporo bramek. W Nowej Hucie przede wszystkim chcą wymazać z pamięci wydarzenia z poprzedniego weekendu we Wronkach, gdzie goście w przeciągu 12 minut stracili cztery bramki i – wydawać by się mogło – pewne zwycięstwo z rezerwami Lecha. Zupełnie inny cel w niedzielę przyświecał będzie liderowi znad Bałtyku, który w tym sezonie strzelił do tej pory najwięcej bramek w lidze. Kotwica pod wodzą Macieja Bartoszka dwóch wyjazdowych spotkań z rzędu w lidze jeszcze nie przegrała.

Jedną z niewielu drużyn (obok Śląska Wrocław) na poziomie centralnym bez porażki jest obecnie Chojniczanka Chojnice. Spadkowicz na początku sezonu gubił punkty na potęgę, ale dość szybko się pozbierał i uporał z problemami. Remis w Bytomiu był – uwaga – ósmym spotkaniem bez porażki. Swoją najlepszą (od czasu reformy rozgrywek II ligi) serię ma za sobą Pogoń Siedlce, która dała się zaskoczyć przetrzebionemu kadrowo GKS-owi Jastrzębie (wczoraj remis 2:2 w Puławach).

Słabszy początek Stali Stalowa Wola w tym sezonie II ligi to już historia. Większość kibiców, po ostatnim zwycięstwie w Częstochowie zapomniało już o nieporozumieniach, jakie pojawiły się na starcie. Skończyło się również podważanie dotychczasowej pracy Ireneusza Pietrzykowskiego. Beniaminek do dobrej gry na własnym stadionie po raz pierwszy w tym sezonie dołożył wyjazdowy komplet punktów i lepszą skuteczność, której w delegacjach bardzo brakowało. – Duże ciśnienie zeszło, dlatego widać było taką radość po tym meczu inną niż zwykle – powiedział ostatnio na naszym kanale trener Stali.

Stalówka znalazła się w dobrym momencie sezonu, a na jej korzyść (choć z tym różnie w historii bywało) może przemawiać również końcowy terminarz tego roku. Do końca przedłużonej jesieni w II lidze zostało pięć kolejek, w których podopieczni Ireneusza Pietrzykowskiego czterokrotnie wystąpią w obecności swojej licznej i fanatycznej publiczności przy Hutniczej (Radunia, GKS Jastrzębie, Wisła Puławy i Pogoń Siedlce). – Na pewno było trochę problemów i zewnętrznych i wewnętrznych, ale już to się ustabilizowało i chcemy iść do góry – podsumował Ireneusz Pietrzykowski.

Po serii spotkań bez zwycięstwa do żywych wróciły wspomniane rezerwy Lecha, GKS Jastrzębie oraz Olimpia Grudziądz. Na uwagę zasługuje postawa wszystkich trzech zespołów, które w poprzedni weekend na własnym terenie zaskoczyły wyżej notowane w ligowej tabeli drużyny z Krakowa, Olsztyna i Siedlec. Potrzymać to, co udało się wypracować przed tygodniem może nie być łatwo – szczególnie beniaminkowi, który udaje się na trudny teren wicelidera. – Każdy, gdzieś tam liczył, że z Olimpią będzie łatwo, ale jesteśmy w stanie nie tylko dobrze grać w piłkę, ale zarządzać meczem – podkreślał po ostatnim zwycięstwie Mariusz Pawlak, który ostatnią wizytę w Kaliszu może dobrze wspominać (czyt. wygrana 1:0 prowadzonej przez niego Wisły Puławy).

O ile rezerwy Lecha Poznań miały ostatnio więcej powodów do radości i świętowania, o tyle inne rezerwy – Zagłębia i ŁKS-u z tygodnia na tydzień mają coraz więcej zmartwień. Oba zespoły, które jeszcze nie tak dawno rozpychały się w ligowej czołówce od dłuższego czasu nie wygrywają i osuwają się w dół tabeli. W Lubinie na zwycięstwo czekają już blisko dwa miesiące. W Łodzi nieco krócej, bo miesiąc, dlatego wypada napisać, kiedy jak nie teraz, gdy oba zespoły, potyczką między sobą kończyć będą 16. serię spotkań?

Hubert Mikusiński