Wysoka forma Kotwicy Kołobrzeg oraz Chojniczanki Chojnice. Długo wyczekiwane zwycięstwa Sandecji Nowy Sącz i Wisły Puławy. Zapaść Hutnika Kraków i rezerw Zagłębia oraz Imiela show w Stalowej Woli – te i wiele innych, najważniejszych drugoligowych wydarzeń znajdziecie w naszym podsumowaniu weekendu.

KOTWICA WICELIDEREM

Tak, jak zapowiadaliśmy może nie najważniejsze, ale na pewno najciekawsze wydarzenia 12. serii spotkań w II lidze miały miejsce już na samym początku. Niepokonane od ponad roku na własnym terenie rezerwy ŁKS-u oraz mająca najlepszą w tym roku passę pięciu spotkań bez porażki Kotwica mogły w tej kolejce zyskać najwięcej. Gospodarze jak to w swoim II-ligowym zwyczaju mają znowu do siatki trafiali, i to nawet dwukrotnie, ale tym razem to nie wystarczyło, aby zaliczyć 20 spotkanie bez porażki w Łodzi. Najskuteczniejsza w lidze drużyna znad Bałtyku do swojego dorobku dopisuje więc kolejne trzy punkty i ląduje na pozycji wicelidera rozgrywek.

BENIAMINKOWIE I SPADKOWICZE NA PLUS

O ile na górze najwięcej zyskała w piątek Kotwica Kołobrzeg, tak na dole tabeli, najbardziej pozytywny weekend był dla dwóch beniaminków i dwóch spadkowiczów. Awans w górę tabeli zanotowała Chojniczanka Chojnice, która odniosła czwarte z rzędu zwycięstwo. Trzecie z rzędu zwycięstwo przed własną publicznością zaliczyła również Stal Stalowa Wola, w której popisową partię zagrał Adam Imiela – autor klasycznego hat-tricka w meczu z rezerwami Lecha. Ważne punkty również na koncie Sandecji, która jeśli wygrywa w tym sezonie to tylko w Krakowie. Cenna zdobycz po stronie Polonii Bytom na boisku lidera rozgrywek.

REZERWY BEZ BŁYSKU

Każdy, kto choć trochę ogarnia II-ligowe realia, na bazie poprzedniego sezonu z lekkim dystansem mógł patrzeć na czołowe lokaty zajmowane ostatnio przez rezerwy Zagłębia Lubin. W ostatnich tygodniach druga drużyna Miedziowych z kolejki na kolejkę stacza się w ligowej tabeli coraz bardziej. Cztery ostatnie porażki z rzędu sprawiły, że drużyna Pawła Sochackiego z ligowego podium znalazła się w samym środku ligowej stawki. Chwiejna postawa w tym sezonie tyczy się również niepotrafiących wydostać się ze strefy spadkowej rezerw Lecha, które w lidze straciły najwięcej (24) bramek.

ZAPAŚĆ NIE TYLKO HUTNIKA

Po pierwszych kolejkach nowego sezonu wydawało się, że Hutnik Kraków i Olimpia Grudziądz nie będą dostarczycielami punktów. Minęło kilka ligowych tygodni i oba zespoły są totalnie bezradne w ostatnich kolejkach. Pierwsi właśnie polegli w trzecim z rzędu spotkaniu – najgorszy czas pod batutą Bartłomieja Bobli i najgorsza seria w lidze od ponad roku. Drudzy przegrali w Puławach po raz piąty z rzędu, dlatego też beniaminka z koszmarnego snu nie po raz pierwszy w swoim życiu spróbuje obudzić wracający do Grudziądza Mariusz Pawlak.

DERBY BEZ ROZSTRZYGNIĘCIA

Komplet publiczności, świetna oprawa, emocje, sytuacje, bramki i spore kontrowersje. Spragnieni nie tylko stadionu z prawdziwego zdarzenia, ale i piłki w lepszym wydaniu kibice w Olsztynie w niedzielę nie narzekali na nudę. Derby z Olimpią trzymały w napięciu do samego końca i ostateczne rozstrzygnięcie przyniosły dopiero w doliczonym czasie gry. – Naprawdę nie rozumiem dlaczego ten mecz został przedłużony o sześć minut i dlaczego sędzia boczny przy bramce trzymał chorągiewkę w górze – nie krył żalu na konferencji Janusz Bucholc. Jego drużyna po raz kolejny pozostała bez zwycięstwa w prestiżowym spotkaniu i po raz siódmy (najwięcej razy w lidze) w tym sezonie straciła gola w ostatnim kwadransie gry. Rywale z Elbląga za sprawą kapitalnego uderzenia pod poprzeczkę Famulaka pozostali w strefie barażowej niepokonani od sześciu spotkań.

Hubert Mikusiński