
Jedni złapali gumę, innym zabrakło paliwa, kolejnym padł akumulator, a pozostałym odpadły koła – tak w skrócie wyglądają dotychczasowe rozgrywki II ligi, w których większość drużyn nie potrafi określić, czy bardziej walczy o awans, czy jednak o utrzymanie. Sześć punktów różnicy między pierwszym KKS-em Kalisz, a dziesiątą Skrą mówi samo za siebie. Od dziś, aż do środy ciąg dalszy zabawy, w której nikt nikogo nie zostawi.
Rok temu, po 12. rozegranych kolejkach niepokonana Kotwica miała 10 punktów przewagi na drugim KKS-em Kalisz, a dziesiąta drużyna ligi do lidera z Kołobrzegu traciła aż 17 punktów. W sezonie 2023/2024 jest zupełnie inaczej – ciasno niczym w budce telefonicznej, o czym najlepiej już dziś o godz. 18 zapewne przekona się nie tylko niepokonana od sześciu spotkań szósta Olimpia Elbląg i liderujący KKS Kalisz, ale również godzinę później Wisła Puławy i tracąca do niej punkt Skra Częstochowa.
Patrząc na układ tabeli, inauguracja w Elblągu może być najciekawszym wydarzeniem tej (z racji powołań do młodzieżowych reprezentacji) wyjątkowo długiej kolejki w II lidze. Ewentualne zwycięstwo gospodarzy spowoduje przetasowania na ligowym podium, gdzie w niedzielę znaleźć może się również rewelacyjnie spisująca w drugich połowach pod bramką rywali Pogoń Siedlce. Obecnie czwarta siła II-ligowych rozgrywek 17 z dotychczasowych 20 strzelonych w lidze bramek zdobywała po przerwie. Pozostająca bez porażki na własnym terenie Radunia Stężyca musi więc mieć się na baczności.
W sobotę swoją niemoc w Bytomiu będzie chciał przerwać Hutnik Kraków, a w poniedziałek beniaminek z Grudziądza już pod batutą nowego-starego trenera. Mariusz Pawlak, który w sezonie 2018/2019 wywalczył awans z Olimpią do Fortuna 1 ligi zastąpił Dominika Czajkę. Drugie trenerskie podejście byłego szkoleniowca Wisły Puławy tym razem ma przynieść przede wszystkim bezpieczne utrzymanie i spokój na boisku, którego w ostatnich tygodniach przedostatniej drużynie wyjątkowo brakowało.
Po fatalnym początku sezonu do gry nieśmiało i odważnie wracają spadkowicze z Nowego Sącza i Chojnic. Sandecja Nowy Sącz póki co poza granicami Krakowa nie wygrywa – przed tygodniem odniosła na Suchych Stawach drugie ligowe zwycięstwo. Chojniczanka natomiast z tygodnia na tydzień pnie się w górę ligowej tabeli, odnosząc kolejne zwycięstwa. Najlepsza od dwóch lat seria czterech wygranych z rzędu sprawiła, że Duma i Chluba Grodu Tura do strefy barażowej traci już tylko punkt.
Po 11 dniach przerwy, bez Jakuba Rzeźniczaka i Josipa Šoljić’ia do środowego meczu ze Stalą Stalowa Wola nad Bałtykiem przystąpi niepokonana od sześciu spotkań Kotwica. Beniaminek z Podkarpacia w tym sezonie na razie nie ma dobrych wspomnień z siedmiu spotkań na obcych boiskach. Żadnej wyjazdowej wygranej, najmniej strzelonych bramek i do tego wszystkiego stadion w Kołobrzegu na ligowym horyzoncie, czyli miejsce z którego Stalówka za każdym razem wracała bez punktów.
Hubert Mikusiński