
Na gorąco, zaraz po spotkaniu z rezerwami Zagłębia 2 Lubin (1-2), bramkarz „Dumy Warmii”, Miłosz Garstkiewicz zgodził się na krótką rozmowę dla „Ligowca”.
Mecz zakończył się zwycięstwem gości, jakiś komentarz do tego spotkania?
Na pewno nie tak wyobrażaliśmy sobie początek sezonu. Co do spotkania, to bramkę na 0-1 straciliśmy w momencie, gdzie nasza gra wyglądała dobrze, stworzyliśmy sobie parę sytuacji. Niestety żadna z nich nie skończyła się bramką i to nagle my musimy wyciągać piłkę z siatki. Później chwile po starcie drugiej połowy rywale strzelają bramkę na 0-2, która nie ma prawa się zdarzyć i musimy gonić dwie bramki. Udało się strzelić kontaktową bramkę i też w mojej opinii nie do końca wykorzystaliśmy moment, żeby bardziej przycisnąć rywala w końcówce spotkania. Brakowało konkretów pod bramką Zagłębia i niestety efekt jest taki, że nie zdobywamy punktów na starcie.
Co było największą trudnością dla Pana, jak i dla drużyny w dzisiejszym meczu?
Ciężko mi odpowiadać za drużynę, ponieważ każdy z chłopaków może mieć nieco inne odczucie. W mojej perspektywie „z bramki” momentami mogło brakować konkretów pod bramką Zagłębia, np. decyzji o strzale czy wrzutce w pole karne. Od strony defensywnej to były fragmenty, gdzie fajnie zamykaliśmy rywala przy wysokim pressingu, ale w tych kluczowych momentach brakowało pazerności na piłkę i takiej „agresji”. Gdy tylko to dokładaliśmy, to byliśmy w stanie szybko i sprawnie odebrać piłkę lub spowodować niedokładne podanie, lub też wybicie jej w sektory, gdzie mieliśmy przewagę.
Jakie cele stawia sobie Pan właśnie na ten okres wypożyczenia do Stomilu Olsztyn?
Ponad cele indywidualne wyżej zawsze stawiam zespół. Chcę pomóc drużynie, gwarantując pewność w bramce i dokładać swoją cegiełkę do wywalczonych przez nas trzech punktów w następnych meczach.
Rozmowę przeprowadził Łukasz Nowak.