
Ta liga niezmiennie nie zawodzi – zwłaszcza w końcówce, gdy kilka klubów, z różnych stron piłkarskiej Polski wjeżdża na tzw. autostradę w II-ligowym kierunku. Jedni, z najdłuższym przebiegiem w swojej grupie mkną z niedopuszczalną wręcz prędkością po awans. Inni starają się bezpiecznie, bez żadnej kolizji dojechać do wyznaczonego celu, jakim w tym sezonie jest również dwustopniowa, barażowa rozgrywka. Kto jest więc w Betclic 3. Lidze na dobrej, w miarę bezpiecznej drodze do celu?
Od dłuższego już czasu w Betclic 3. lidze gr. I prędkość i tempo wyznaczają dwa kluby, które rok temu ustawiły się w kolejce do awansu za Pogonią Grodzisk Mazowiecki. Na skrzyżowaniu województw łódzkiego i mazowieckiego, w kierunku awansu chce podążyć Unia Skierniewice oraz rezerwy Legii, z najmniejszą stratą do lidera spośród wszystkich III-ligowych grup. Różnica zaledwie czterech punktów sprawia, że tu jeszcze wszystko możliwe, choćby z tego względu, że oba zespoły zagrają ze sobą w przedostatniej kolejce tego sezonu. Unia, jeśli wygrywa tej wiosny, to zazwyczaj robi to z dużym zapasem bramkowym, będąc bezkonkurencyjnym klubem pod względem strzeleckich osiągnięć na III-ligowym poziomie rozgrywkowym. Wielka w tym zasługa Kamila Sabiłło – autora 22 trafień, który bez wątpienia drugą już z rzędu strzelecką koronę wymieniłby po prostu na awans.

11 spotkań – 9 zwycięstw, 2 remisy, 0 porażek i tylko 4 stracone bramki – nikt tej wiosny tak mocno, tak bardzo, tak szybko, z taką prędkością w gr. II nie leci autostradą w kierunku Betclic 2. Ligi II jak Sokół Kleczew. III-ligowy dinozaur (czyt. najdłuższy staż w tej grupie) pod wodzą Tomasza Pozorskiego, pracującego już rok w klubie przeobraził się w godzillę pożerającego, który pożera wszystko i wszystkich na swojej drodze. Przekonał się o tym m.in. dwa miesiące temu Zawisza Bydgoszcz i przekonała się również w weekend Kotwica Kórnik. Sokół z ogromną – największą na tym poziomie rozgrywkowym – przewagą 13 punktów nad drugą Pogonią II Szczecin (podobnie jak rok temu Świt Szczecin) za chwilę dojedzie lub jak kto woli wyląduje tam, gdzie nie dotarł w rozgrywkach 2013/2014, gdy wygrywając III ligę trafił na baraż (przegrany) z Nadwiślanem Góra.

Liczba rezerw na poziomie Betclic 2. Ligi też musi się zgadzać – przynajmniej z takiego założenia wychodzą w grupie III, a konkretnie na Dolnym Śląsku. To właśnie tam, od dłuższego już czasu, bez żadnych gwałtownych ruchów i zakrętów, bezpiecznie swoją trasę przemierza druga drużyna Śląska Wrocław. Prędkość z jaką to robi (9 punktów przewagi) zdaje się być zawrotna, zwłaszcza dla najmocniejszego na tym poziomie rozgrywkowym beniaminka. Rezerwy Miedzi siłą rozpędu i ogromnego doświadczenia za kierownicą w osobach Garucha, Krawczuna i Skrzypczaka są bezkonkurencyjni, jeśli chodzi o własny rewir w Legnicy, gdzie przegrali tylko ze Stilonem Gorzów Wielkopolski. W ślad za nimi i co za tym idzie barażową rozgrywką nieustannie podąża wygrywający ostatnio mecz za meczem MKS Kluczbork oraz Carina Gubin.

Na autostradę w kierunku powrotnym do II-ligi wjechała również Sandecja Nowy Sącz, do której od pierwszych odcinków ligowej trasy w tym sezonie próbują zbliżyć się inni. Najpierw było to Podhale Nowy Targ, ale hamulec ręczny zaciągnięty na wyjazdach w rundzie rewanżowej skutkował zmianą wicelidera rozgrywek na rzecz KSZO. W Ostrowcu tej wiosny robią wiele, a nawet najwięcej z całej ligi pod względem punktowym, aby dać sobie szansę na coś ekstra. Wyjątek w przypadku drużyny Radosława Jacka stanowiła II-ligowa kontrola prędkości przez Sandecję Nowy Sącz i kompletnie nieoczekiwana kolizja w Tarnowie z najsłabszą Unią Tarnów. Na niezwykle wyboistej w najbliższym czasie dla KSZO trasie, wiodącej jeszcze przez Skawinę i Świdnik, w bocznym lusterku wiceliderowi chce pokazać się Siarka Tarnobrzeg. Zatankowana do pełna drużyna Dariusza Kantora hat trickami Ivao, Jodłowskiego i François w trzech kolejnych spotkaniach i bramkami (9-0 w sobotę z Wiślanami, 6-1 z Pogonią Sokół Lubaczów i 4-1 z Unią Tarnów) chce do końca sezonu, najlepiej jak tylko się da wykorzystać atut własnego boiska.

Hubert Mikusiński