
Jeśli w liczbie rozegranych meczów pojawiają się dwie trójki, to oczywisty znak, że już za momencik znajdziemy się na ligowym finiszu III-ligowych rozgrywek. Ostatni punkt kontrolny tego sezonu wyłoni już tylko i wyłącznie spadkowiczów oraz kluby, które będą miały szanse poprzez baraże dołączyć do grona szczęśliwców z Nowego Sącza, Wrocławia, Kleczewa oraz Skierniewic. Chętnych jak zwykle wielu, a miejsc mało.
Na barażowym szlaku są już rezerwy Legii, które za kilka dni poznają swojego rywala z ostatniej grupy. Będzie nim Podhale Nowy Targ lub KSZO Ostrowiec Świętokrzyski. Oba kluby, za plecami kroczącej pewnie na II-ligowe boiska Sandecji Nowy Sącz, przez długie miesiące, raz po raz puszczały do swoich rywali krótkie, ale wymowne komunikaty – dajcie sobie spokój z awansem. Zbyt wiele musiałoby się stać, aby do gry włączyła się strzelająca najwięcej bramek tej wiosny Siarka Tarnobrzeg oraz Avia Świdnik, która w tym roku może pochwalić się największą ilością zwycięstw. Wcześniej, do początku maja takim osiągnięciem legitymowało się rewelacyjne w tym sezonie KSZO. Tyle tylko, że na ostatnich metrach, tego wyniszczającego (szczególnie w tej grupie) wyścigu zaczęło brakować zarówno paliwa, co dobitnie potwierdziły przed chwilą spotkania bez zwycięstwa oraz szczęścia, gdy w końcówkach udawało się przechylać punktową szalę na swoją korzyść.

W spragnionym większej piłki Ostrowcu Świętokrzyskim marnym więc pocieszeniem na koniec sezonu może okazać się fakt, że KSZO ma szansę zanotać najlepszy punktowo sezon od 2016 roku na boiskach III ligi. Zwłaszcza, że z niepowodzeń drużyny Radosława Jacka jak tylko może korzysta – nie bójmy się tego napisać – największa rewelacja tego sezonu. Podhale Nowy Targ, które sześć lat temu było o krok od awansu na boiska II ligi (przegrana w ostatniej kolejce ze Stalą Rzeszów) teraz jest na najlepszej drodze, aby po raz kolejny wywalczyć drugą pozycję – tym razem premiowaną już barażową potyczką z rezerwami Legii. Wystarczy tylko nie przegrać z pozostającym od września bez wyjazdowego zwycięstwa Lewartem Lubartów, co dla gospodarzy pod Tatrami nie powinno stanowić większego problemu. Zwłaszcza, gdy popatrzy się na dokonania drugiej siły rozgrywek Betclic 3. Ligi gr. IV.
A te osiągnięcia Podhala u siebie są zdumiewające, gdy pod uwagę weźmiemy okres przed i po 2024 roku. Z tragicznego obrazu stadionu drużyny, która przez całą rundę jesienną sezonu 2023/2024 nie była w stanie w roli gospodarza wygrać żadnego spotkania w kilka miesięcy, trener Tomasz Kuźma i spółka zbudowali prawdziwą twierdzę nie do zdobycia. Od kwietnia poprzedniego roku, aż do dnia dzisiejszego, na ligowym szlaku sposób na Podhale w Nowym Targu znalazła tylko i wyłącznie Siarka Tarnobrzeg. Atut własnego obiektu może więc być nie bez znaczenia w przypadku tego klubu, która rozgrywa właśnie swój jubileuszowy dziesiąty sezon na III-ligowych boiskach.

W najbliższy weekend rozstrzygną się losy drugiej z barażowych par. Największe szanse, aby dać sobie i swoim kibicom szansę na dodatkowe emocje w tym sezonie są Błękitni Stargard i MKS Kluczbork. Obie drużyny znające smak piłki na wyższym poziomie rozgrywkowym w końcówce rozgrywek zdecydowały się na triumfalny marsz w górę ligowej tabeli. Na Pomorzu po dotkliwym laniu z bezpośrednim rywalem w walce o baraż (porażka 1:6 z Pogonią II Szczecin) udało się złapać najlepszą tej wiosny serię czterech zwycięstw. Kontynuacja jej w ostatnim meczu ze zdegradowanym Gryfem Słupsk zapewni coś, co kilka tygodni temu wydawało się być trudne do zrealizowania. Podobnie zresztą jak w przypadku klubu z Kluczborka, który dwa tygodnie temu miał stratę czterech punktów do drugiego miejsca, a dziś już na tej pozycji ma dwa ”oczka” przewagi nad rezerwami Miedzi.

Hubert Mikusiński