Górnik Polkowice w ciągu dwóch lat zanotował dwa spadki. Sezon 2023/24 zespół z Dolnego Śląska rozpocznie w rozgrywkach III ligi gr. 3. W odbudowie i w walce o powrót na szczebel centralny mają pomóc nowi gracze. Jednym z nich jest pochodzący również z Zagłębia Miedziowego Jakub Ryś, zawodnik, który w przeszłości reprezentował barwy m.in. Bytovii czy Chojniczanki, a w zeszłym sezonie błyszczał w Carinie Gubin, choć o Polkowice ocierał się jeszcze wówczas, kiedy to trenerem był pracujący aktualnie w łódzkim Widzewie Janusz Niedźwiedź. Serdecznie zapraszamy do lektury.

Zacznijmy od tego, żeby troszeczkę przybliżyć Twoją sylwetkę sympatykom Ligowca. Karierę rozpoczynałeś w drużynach młodzieżowych Zagłębia Lubin, bo i z Lubinem jesteś od dziecka związany – mógłbyś przybliżyć swoją przygodę właśnie w akademii Miedziowych, jak Twoja kariera za dzieciaka się rozwijała, czy były jakieś sukcesy, coś, co najbardziej utrwaliło ci się w pamięci?

W wieku ośmiu lat rodzice zaprowadzili mnie na trening. Pamiętam, że to był trener Janusz Rak wtedy. No i od tego czasu uczęszczałem cały czas na treningi, spodobało mi się to, złapałem zajawkę i chciałem to kontynuować. Dochodziło coraz więcej chłopaków, aż w końcu złożyliśmy drużynę. Zapisałem się do sportowej Szkoły Podstawowej nr 10 w Lubinie i przechodziłem przez wszystkie szczeble w Zagłębiu, później trenowałem ze starszymi. Gimnazjum i liceum sportowe także. Na pewno było wiele turniejów wygranych, zdarzyło się miano zawodnika turnieju… W pamięci została mi droga, którą pokonywaliśmy do ligi makroregionalnej, później do centralnej. Musieliśmy zająć pierwsze miejsce na szczeblu dolnośląskim – wygraliśmy ligę, a ja zostałem królem strzelców. Później w lidze makroregionalnej też mieliśmy bardzo dobry sezon, praktycznie wygraliśmy wszystkie mecze w swojej grupie. Niestety, w półfinale z Progresem Kraków przegraliśmy pierwszy mecz na Progresie 2:3, później musieliśmy odrabiać u siebie, ale zakończyło się wynikiem 1:1 – to zabolało, ale na pewno była to fajna przygoda, którą polecam wszystkim.

Później jednak, gdy przebiłeś się już dość wysoko, do drugiego zespołu Zagłębia można było zaobserwować u Ciebie sporą liczbę wypożyczeń, między innymi do Kluczborka, Bytowa, Chojnic, ale też bliskich Księginic. Co według Ciebie sprawiło, że w żadnym z tych klubów nie zagościłeś na dłużej? Który epizod odbierasz najcieplej?

Miałem za sobą dobre wyniki, dobre sezony w ligach młodzieżowych, co zaowocowało przejściem do drugiego zespołu. Nie wyglądało to też najgorzej, ale gdzieś tam zdecydowaliśmy, że Zagłębie wypożyczy mnie, abym złapał więcej minut. Pierwsze przejście do Kluczborka było dla mnie trochę ciężkie, bo w Zagłębiu spędziłem ponad dwanaście lat i to pierwszy taki wyjazd poza dom, ale bardzo dobrze to wspominam. W pierwszej rundzie w Kluczborku miałem bardzo dobry sezon, na młodzieżowcu jeszcze praktycznie wszystko grałem, kilka bramek, kilka asyst… Były później zapytania, ale też na pewno szkoda, bo to po pierwszej rundzie ruszyła pandemia i niestety druga runda już nie wystartowała. To był taki przestój od marca do lipca bez meczów, bez treningów, gdzieś tam tylko indywidualne treningi, więc to też na pewno było ciężkie. Po Kluczborku była właśnie Bytovia – trener Stawski chciał mnie ściągnąć, dogadaliśmy się. W Bytovii spędziłem cztery miesiące, ale też nie wyszło z tego względu przede wszystkim, że trener w grudniu nie dogadał się z zarządem, były luki w budżecie, zaległości i postanowiliśmy, że odejdziemy. W Chojnicach krótka przygoda – jeśli byłby awans do 1. ligi, to kontrakt może byłby przedłużony, ale tak się nie stało i w czerwcu się pożegnaliśmy. Po Chojnicach menadżer próbował znaleźć coś wyżej, ale się nie udawało i postanowiłem, że przejdę do Księginic, żeby chociaż być w rytmie meczowym. Na pięć ostatnich kolejek chyba zagościłem tutaj, blisko domu. W tym czasie trenowałem w Zagłębiu, a na pewnym treningu pojawił się trener Grzegorz Kopernicki z Cariny. Spodobałem się, zapytał o mnie, dostałem zielone światło.

Na początku 2022 roku natomiast miało miejsce wypożyczenie do Cariny Gubin i w końcu transfer definitywny tamże. Od razu na początku poprzedniego sezonu Twoja dobra forma została uhonorowana, bo ex aequo z Emilem Drozdowiczem ze Stilonu Gorzów Wielkopolski i Rafałem Ostrowskim z Lechii Zielona Góra otrzymaliście nagrodę w klasyfikacji „Piłkarskie Orły”. Czułeś wtedy dumę i satysfakcję, że Gubin to w końcu miejsce, które da ci szansę na większy rozwój?

Dokładnie, najpierw wypożyczenie, a potem zostałem zawodnikiem Cariny. Bardzo dobry okres w mojej karierze. Dostałem od trenerów duży luz na boisku, miałem swobodę, więc to też bardzo dużo pomaga. Dostałem medal w klasyfikacji, później był wyjazd do Warszawy na ogólną galę podsumowującą. Bardzo fajne wyróżnienie, na pewno się cieszyłem i była to fajna przygoda.

Wówczas Gazeta Lubuska wspomniała, że prezes Cariny Gubin, Andrzej Iwanicki, pokładał w tobie ogromne nadzieje i liczył, że nadal będziesz błyszczał w lidze. 12 bramek i 8 asyst w minionych rozgrywkach to świetny rezultat. Jaki był Twój cel w tamtym sezonie i czy udało ci się swoją dyspozycją go osiągnąć? Uważasz sezon 2022/23 za najlepszy w swojej karierze czy jednak stawiasz go gdzieś niżej w hierarchii?

Na pewno cieszę się, że prezes Iwanicki obdarzył mnie tak dużym zaufaniem, wierzył we mnie. To dodawało motywacji. Myślę, że jak na razie pod względem liczb i statystyk to najlepszy sezon w mojej dotychczasowej karierze. Czy miałem jakiś cel? Chciałem po prostu w każdym meczu dobrze zagrać i się zaprezentować, a jakoś te bramki same przychodziły. Mieliśmy też dobrą kadrę, więc koledzy pomagali i z tego wyszedł taki wynik.

Można też powiedzieć, że zanotowaliście spory progres w stosunku do sezonu 2021/22, który zakończyliście na 14. miejscu w tabeli, z 3-punktową przewagą nad strefą spadkową. Dla porównania – teraz to było 5. miejsce, czyli aż 9 miejsc wyżej. Jakie czynniki się na to złożyły, skąd aż taka poprawa gry i jaka była reakcja kibiców, bo naturalnie powinno było ich się pojawiać na trybunach o wiele więcej?

Bardzo duży progres od poprzedniego sezonu. Dla Cariny to był historyczny sezon – zajęliśmy piąte miejsce w lidze, jeszcze w poprzednim czternaste. Myślę, że głównym aspektem było to, że trzon drużyny pozostał i doszło kilku chłopaków, z którymi się też znaliśmy. To się zgrywało, zgrywało, aż w końcu załapało i naprawdę bardzo dobrze to wyglądało. Trenerzy to poukładali, mieli plan na ten zespół i też myślę, że graliśmy bardzo ładną, przyjemną dla oka piłkę. Jeśli chodzi o kibiców, to na Carinie była bardzo fajna atmosfera. Była tam grupka fanów, którzy zawsze śpiewali, dopingowali, co nam bardzo pomagało. Jeździli też na wyjazdy. Może tłumów nie było na stadionie, ale zawsze ta garstka ludzi tworzyła naprawdę fajną atmosferę.

Jak już jesteśmy w temacie miejsc zajmowanych w III lidze chciałbym zapytać, czy spotkałeś się z pomysłem reformy dot. awansów z III ligi? Jakie są twoje odczucia na ten temat? Czy rzeczywiście powinien w III lidze, tak jak i w wyższych klasach, obowiązywać system barażowy?

Według mnie to by było dobre rozwiązanie, zawsze to jest jakaś tam gra do końca, o coś się gra i zespoły na koniec nie odpuszczają. Pierwsze sześć zespołów cały czas jest trzymane w napięciu, ma szansę awansować. Myślę, że to nie byłby zły pomysł, ale zobaczymy, jak to będzie.

Zgadzasz się ze stwierdzeniem, że to „najtrudniejsza liga do awansu w Polsce”?

Tak, osobiście uważam, że to jest najcięższa grupa, najsilniejsza grupa w III lidze. Pokazują to nawet takie zespoły jak Ruch Chorzów, który jest już w Ekstraklasie, też Polonia Bytom. Nawet patrząc na historię niektórych zespołów, to naprawdę są jedne z najbardziej utytułowanych zespołów w Polsce. Dochodzą do tego też akademie bardzo mocnych zespołów, więc myślę, że to wszystko się tak miesza i tworzy bardzo silną grupę.

Rozpoczynasz natomiast teraz nowy rozdział z Górnikiem Polkowice. W rozmowie z rzecznikiem prasowym Górnika, Janem Wierzbickim, wspominałeś, że ocierałeś się już o ten zespół, uczestnicząc w testach. Mógłbyś uchylić rąbka tajemnicy i opisać pokrótce jak takie testy wyglądają i co nie zagrało do końca w Twoich wcześniejszych próbach, jakie wyciągnąłeś wnioski?

Raz byłem na testach za trenera Niedźwiedzia, kiedy jeszcze byłem dosyć młodym zawodnikiem. Trener miał środek już ustawiony, próbował mnie na lewej stronie pomocy, ale nie czułem się zbyt dobrze na tej pozycji. Trener mnie nie widział i wtedy sobie podziękowaliśmy. Aczkolwiek ostatnio na zimę zabrakło po prostu dogadania między prezesem a trenerem. Byłem już blisko Polkowic, ale też się to wysypało na ostatniej prostej. Aż w końcu teraz na lato jestem w Polkowicach i zobaczymy.

Wielokrotnie też grałeś przeciwko Górnikowi, np. w barwach drugiej drużyny Zagłębia czy też Bytovii. W ekipie Miedziowych zagrałeś takie spotkanie w 2016 roku, gdzie strzeliłeś bramkę, a twój zespół wygrał 2:0. W składzie wtedy znalazł się także twój kolega Marcin Gołębiowski, który również przyszedł niemal równocześnie z Tobą do Polkowic w tym okienku. Powiedz mi, jak ta wasza współpraca może zaowocować w tym sezonie, jak się czujecie na boisku ze sobą, na jakich pozycjach możecie grać? Jakie są między wami podobieństwa, a jakie różnice?

Z Marcinem zagraliśmy wiele spotkań razem w Zagłębiu w rezerwach i myślę, że ta współpraca teraz w Polkowicach będzie układać się bardzo dobrze. Marcin to bardzo dobry zawodnik – pracowity, szybki, potrafi utrzymać piłkę z obrońcą na plecach, ma bardzo dobre uderzenie. Dodając do tego moje atuty jak podania prostopadłe, zrobienie przewagi, dogranie, mam nadzieję, że będę miał dużo asyst do Marcina i on do mnie. Marcin jest napastnikiem, takim zawodnikiem, który pasuje na pozycję numer dziewięć – ja bardziej operuję w środku pola – zejście po piłkę, podanie prostopadłe, uderzenie, zrobienie przewagi poprzez drybling.

W jedną z minionych sobót miałeś okazję zaobserwować także różnice w grze między twoim byłym a obecnym klubem w sparingu, który odbył się w Polkowicach. Górnik z Cariną zmierzy się też na samą inaugurację rozgrywek III ligi grupy 3 – cieszysz się z takiego obrotu spraw, z takiego terminarza?

Na pewno czeka nas bardzo ciężki mecz. Wiadomo, że w Carinie są ubytki kadrowe, ale też uzupełniają to nowymi zawodnikami. Cały czas chcą grać swoją widowiskową piłkę, przyjemną dla oka, ciężką też dla przeciwników. Musimy podejść bardzo zmobilizowani do tego spotkania. Tak się wylosowało, nic na to nie poradzimy. Tak miało być i jedziemy po trzy punkty do Gubina.

Górnik ma także nowego, młodego 33-letniego trenera, którym został Michał Kowbel, który również reprezentował Zagłębie Lubin jako aktywny zawodnik. Naleciałości lubińskich jest w Polkowicach co niemiara, między innymi długo już grający Mateusz Magdziak, Rafał Karmelita (ostatnio obaj Panowie wzięli ślub ze swoimi partnerkami – pytanie, czy podobnie to wygląda u Ciebie?). Patrząc na kadrę, jest również sporo młodych zawodników, w wieku 16-20 lat. Uważasz, że ogólnie taki zabieg odmładzania kadry po spadku jest na plus?

Zgadza się, trener Michał jest bardzo młodym trenerem, mieliśmy już też okazję współpracować za czasów Zagłębia w rezerwach i bardzo się cieszę, że tutaj trafiłem do trenera Kowbela. Treningi są bardzo ciekawe, dużo wnoszą do drużyny i myślę, że to zaowocuje w lidze. Jest dużo chłopaków, których znałem z regionu i to pomogło w aklimatyzacji w Polkowicach. Na razie, jeżeli chodzi o mój status partnerski, to świeżo upieczona narzeczona, której bardzo dużo zawdzięczam, bo wszędzie za mną jeździ i dużo mi pomaga. A jeśli chodzi o młodzież, to jest jej sporo, ale myślę, że to też jest wartość dodana, bo to zawodnicy, którzy mogą pomóc nam w walce o nasze wyznaczone cele.

Może trochę za wcześnie to oceniać, ale jak po tym jeszcze stosunkowo krótkim okresie w Polkowicach oceniasz szanse na powrót do eWinner 2. ligi Górnika? I ostatnie pytanie – znów troszeczkę porównując do Marcina, który wyznaczył sobie jako cel strzelenie dziesięciu bramek w tym sezonie – jaki jest twój indywidualny cel na ten sezon?

Na pewno myślę, że będziemy mocnym zespołem w tej lidze. Okres przygotowawczy na razie przebiega zgodnie z planem, nie ma ubytków kadrowych, wszyscy są zdrowi, trenujemy naprawdę mocno, więc myślę, że będziemy gotowi na sto procent na ten sezon. Na pewno celujemy w awans, ale jak to będzie to zobaczymy. Inne zespoły też się wzmocniły i będzie ciężka walka, ale będziemy walczyć do końca i mam nadzieję, że nam się to uda. Cel na ten sezon to dobrze prezentować się w każdym meczu, pomagać drużynie, no i nie zejść poniżej statystyk z poprzedniego sezonu z Gubina.

Sornat Piotr