Półmetek sezonu w III lidze. Zanim rozgrywki na tym poziomie zapadną w sen zimowy zostanie rozegrana – o ile pozwolą na to warunki pogodowe – jedna seria spotkań, która może mieć jeszcze wpływ na sytuację w I i IV grupie. W pozostałych dwóch jesień była popisem wspomnianego ostatnio Świtu Skolwin oraz Rekordu Bielsko-Biała – zespołów, które dał się pokonać jesienią tylko raz.

III LIGA GR. III, CZYLI POD DYKTANDO REKORDU

W tabeli trzeciej grupy w ostatnich tygodniach nie zaszło wiele zmian. Hegemonem ligowym w dalszym ciągu pozostaje Rekord Bielsko-Biała, który kończy rundę jesienną na pozycji lidera. Podopieczni Dariusza Klaczy w ostatnim spotkaniu w Polkowicach wypadli jednak grubo poniżej oczekiwań i wywieźli tylko punkt, a mogli nawet nie wywieźć żadnego, gdyby w doliczonym czasie zagranie z prawej flanki Arkadiusza Piecha zamknął Filip Baranowski. Niezbyt udane zawody zaliczył do tego wszystkiego lider klasyfikacji strzelców z 12-oma bramkami na koncie, Daniel Świderski, który został zastąpiony w drugiej połowie przez grającego ogony byłego gracza Górnika, Mariusza Idzika.

Całościowo patrząc, bardzo dobrze prezentuje się beniaminek z Jeleniej Góry. Mateusz Baszak i spółka mają za sobą udaną jesień i śmiało można powiedzieć, że Karkonosze zaliczają się już do ścisłej czołówki. Drużyna ta plasuje się tuż za plecami MKS-u Kluczbork, do którego traci trzy punkty. Tyle samo zespół z Opolszczyzny traci do rezerw wrocławskiego Śląska. Oba zespoły mają swoje przebłyski, w szczególności wicelider strzelców, Marcin Przybylski oraz bramkarz MKS-u, Dariusz Szczerbal (najwięcej czystych kont – po 7 – ex aequo z Krzysztofem Żerdką z Rekordu).

O Śląsku nie trzeba mówić wiele – gra Karola Borysa czy testowanego w Koronie Kielce Jakuba Jezierskiego – potrafi nacieszyć oko niejednego kibica. Mankamentem WKS-u i najpewniejszym składnikiem obecnej straty do Rekordu wynoszącej siedem oczek, może być gra na wyjazdach. O ile zawodnicy Michała Hetla świetnie grają w domu (22:6 – najwięcej bramek strzelonych i najmniej straconych spośród wszystkich drużyn grających w roli gospodarza), tak nieco gorzej zespół funkcjonuje na wyjazdach. Ewidentnie w delegacjach coś nie styka i zapewne wrocławianie co tydzień woleliby grywać przy Oporowskiej. Warto też odznaczyć dobrą dyspozycję innej drużyny z Wrocławia – Ślęzy. Wygrała ona 4 z ostatnich 5-ciu spotkań ligowych.

Każdy medal ma jednak dwie strony i tak w strefie spadkowej po uszy zakopane są rezerwy Rakowa Częstochowa oraz zespół-kopciuszek z niewielkich Starowic Dolnych. Obie te drużyny wygrały tylko dwa spotkania w rundzie jesiennej – Raków oba w roli gości – w Polkowicach (2:1) oraz na samą inaugurację w Gorzowie Wielkopolskim (5:0), natomiast LZS Starowice jako gospodarze nie tak dawno z LKS-em Goczałkowice-Zdrój (2:1) i w bezpośrednim starciu z Rakowem (4:2). Do podkreślenia jest fakt, że Starowice jak dotąd tylko raz (!) zapunktowały na wyjeździe – w Polkowicach, wykorzystując rzut karny w końcówce (2:2). Casus drugiego zespołu mistrzów Polski jest specyficzny, gdyż w poprzednim sezonie częstochowianie bili się o awans do II ligi, a ostatecznie zajęli 2. miejsce za plecami Polonii Bytom. Tym razem jest to… drugie miejsce od końca. Na papierze kadra Rakowa wygląda solidnie, a w pierwszym zespole na ławce zdążyli już zasiąść w niektórych spotkaniach m.in. Patryk Malamis (dostał 9 minut w spotkaniu PKO BP Eksraklasy z Zagłębiem Lubin) czy Tomasz Walczak.

Czerwoną latarnią ligi jest także Stilon Gorzów, który traci trzy oczka do okupującej 14. lokatę Odry Bytom Odrzański. Ostatnie spotkania w tym roku kalendarzowym zaplanowane są na nadchodzący weekend. Większość z nich odbędzie się w sobotę, aczkolwiek w piątek czeka nas mecz w Kluczborku, a w niedzielę w Częstochowie oraz przy Oporowskiej we Wrocławiu. Do gry zespoły powróca na początku marca.

III LIGA GR. 4, CZYLI LIDER ZACZĄŁ GRAĆ NA MIARĘ SWOICH MOŻLIWOŚCI

Przez większą część sezonu zanosiło się na to, że projekt pod nazwą Wieczysta Kraków ponownie może zostać zweryfikowany przez III-ligowe rozgrywki. Absolutny krezus, którego głównym problem w ostatnim czasie nie były pieniądze tylko dobór odpowiednich ludzi dopiero w ostatnich tygodniach zaczął grać na miarę swoich możliwości i kadrowego. – Z dnia na dzień zostałem trenerem tymczasowym, ale wiem, że w zespole potrafię zaszczepić zaangażowanie i wolę walki – mówił Sławomir Peszko po swoim debiucie w Ostrowcu Świętokrzyskim. Od tamtej pory lider rozgrywek rozegrał dziewięć spotkań i tylko na Podkarpaciu w Sieniawie oraz Dębicy ściągnął na chwilę nogę z gazu (czyt. dwa remisy). Pozostałe spotkania Wieczysta rozstrzygnęła na swoją korzyść i wiele wskazuje na to (ostatni mecz u siebie z Karpatami Krosno), że do rundy wiosennej przystąpi z pozycji lidera.

Wieczysta pierwszą część sezonu kończy z dorobkiem 38 punktów – jak się okazuje – nie jest to wcale najlepszy wynik w ostatnich latach, jeśli chodzi o tą grupę. Trzy lata temu wracająca do II ligi Wisła Puławy na swoim koncie zgromadziła po 17 kolejkach 44 punkty. Ligowego, już nie tak chwiejnego jak ostatnio kroku liderowi z Krakowa wiosną będzie próbowała dotrzymać będąca od lat w ścisłej czołówce III ligi Avia Świdnik. Dla wicelidera obecnych rozgrywek (strata do Wieczystej trzech punktów) kosztowna okazała się jedna z dwóch porażek poniesiona na własnym terenie w spotkaniu z zamykającymi tabelę Karpatami Krosno.

Rekordową rundę pod względem punktów i zwycięstw mają za sobą trzecie KSZO Ostrowiec Świętokrzyski i czwarte Podlasie Biała Podlaska. Oba zespoły obok Siarki w lidze straciły najmniej bramek i co ważniejsze przegrały tylko jedno z ostatnich ośmiu spotkań. Nieco gorzej (zwłaszcza na wyjazdach) w pierwszej części sezonu wiodło się wspomnianej przed chwilą drużynie z Tarnobrzega. Siarkowcy jesienią mieli dwie twarze – tą bardziej uśmiechniętą na własnym stadionie, gdzie przegrali tylko raz i tą smutniejszą na obcych boiskach, gdzie pod względem zdobytych punktów gorsze okazały się tylko drużyny z Połańca i Krosna.

Na koniec kilka słów o największym rozczarowaniu tej grupy, a za takie śmiało można uznać drużynę, która od kilku sezonów (nawet mimo dobrych wyników) w lokalnej społeczności nie wzbudza wielkiego zainteresowania. Podhale Nowy Targ to jedna z czterech drużyn w III-ligowych rozgrywkach, która do tej pory nie potrafiła wygrać spotkania na własnym terenie. Zaskoczenie tym większe, gdy popatrzy się na personalia zespołu (m.in. Nakrosius, Tymosiak, Michota, Płatek), który w ten weekend wylądował w strefie spadkowej.

Piotr Sornat, Hubert Mikusiński