26. kolejka na III-ligowych boiskach i klepiskach była dość wyrównana. Spośród 72 zespołów biorących udział w tych niewdzięcznych rozgrywkach tylko 14 potrafiło pokonać swojego rywala różnicą więcej niż jednego gola. Wśród tych drużyn znalazły się oczywiście te, które od pewnego czasu nie opuszczają ligowego szczytu swoich grup. Kolejny krok w kierunku awansu poczyniła Pogoń z Grodziska Mazowieckiego wraz ze Świtem Skolwin, a Wieczysta po skrzydłami Sławomira Peszki nie przegrała kolejnego, 18 ligowego spotkania. Co na to reszta ligowej stawki?

Bagaż ligowego doświadczenia w osobach Kucharczyka, Możdżenia, Ryczkowskiego czy Tadrowskiego. Do tego punktowy dystans, który można było zniwelować w przeciągu jednej kolejki. Do pewnego momentu mogło się wydawać, że do II-ligowych rezerw Zagłębia, Lecha i ŁKS-u faktycznie dołączy dwójka Legii. Ale z taką grą i wynikami, jakie stołeczny klub notuje w ostatnich tygodniach na wyjazdach może być problem. Czwarty wyjazd tej wiosny, czwarty raz bez kompletu punktów i czwarta  w tym sezonie porażka – najbardziej dotkliwa od przeszło dwóch lat z rywalem, który w ostatnich latach zdaje się mieć patent na Legionistów. Unia Skierniewice trzeci raz z rzędu na własnym terenie ograła drugą drużynę Legii. Tyle tylko, że tym razem już nie w wymiarze 1:0 czy 3:2 jak poprzednim razem, ale 4:0!

Deklasacja rezerw Legii w Skierniewicach zapewne najbardziej cieszy sympatyków w Grodzisku Mazowieckim. Tam akurat Pogoń sumiennie robi to, do czego wszystkich nas w ostatnich latach przyzwyczaiła na poziomie III ligi. Siódme zwycięstwo z rzędu i dwunaste bez porażki na własnym terenie. Do tego rzecz jasna najwięcej zwycięstw i bramek strzelonych w lidze. Droga powrotna do II ligi może stanąć szerokim otworem już w najbliższy weekend. O ile tylko uda się pokonać rezerwy Legii, które na oddalonym o ok. siedem kilometrów swoim obiekcie w tym sezonie punktują najlepiej.

Jeśli zastanawiacie się, kto za chwilę zamelduje się w II lidze, to nie potrzeba wielkich i długich analiz w kolejnej grupie. Wystarczy szybki rzut oka na tabelę i wszystko jasne. Jeśli Świt Skolwin wygrywa, to przeważnie robi to w taki sam sposób – nie tracąc żadnej bramki. Niepokonany na własnym terenie lider rozgrywek, każde z ostatnich jedenastu zwycięskich spotkań kończył na zero z tyłu. Nieco gorzej ostatnio wygląda to na wyjazdach, gdzie przytrafiło się coś, czego jeszcze w tym sezonie nie grali – dwie porażki z rzędu! Wszystko bez większych konsekwencji, bo strata drugiej Elany wciąż spora i trudno chyba wyobrazić sobie, aby mogło się to zmienić.

I tu trzeba przyznać, że ciężko przy obserwowaniu tej grupy się nudzić. Trzy zespoły poważnie zainteresowane grą lub jak kto woli powrotem do II ligi, a miejsce tylko jedno. Piątki w ostatnich tygodniach, jeśli chodzi o wyniki i pozycję w ligowej tabeli przybijają sobie dwa zespoły – Rekord Bielsko-Biała oraz rezerwy Śląska Wrocław.  Jedni i drudzy idą łeb w łeb, ramię w ramię, jeśli chodzi o zdobycze punktowe. Do soboty kroku tej dwójce dzielnie dotrzymywał MKS Kluczbork. Ambitny 21-latek (rok założenia 2003), który w swojej przeszłości zdążył już zasmakować I i II ligi nie przegrał od końcówki września (15 spotkań), aż do teraz. Nieoczekiwanym pogromcą pretendenta do awansu w weekend okazała się mająca na swoim koncie (obok ostatniej drużyny ligi) najwięcej porażek  w lidze Carina Gubin.

Bohaterowie weekendu w grupie IV? Było ich kilku. Swoje oczywiście zrobiła Wieczysta Kraków, która od końcówki września się nie zatrzymuje i mknie w kierunku II ligi. Swoje robi również niepokonana od listopada (11 spotkań) Siarka, gdzie przez ostatni rok, naprawdę fajną drużynę udało się stworzyć Dariuszowi Kantorowi. Po pięciu meczach bez wygranej, komplet punktów zainkasowała wreszcie Avia. Nie uczyniła tego jednak w Świdniku, gdzie jeszcze tej wiosny nie wygrała. Podobny problem na własnym boisku do soboty miała Świdniczanka, która w końcówce spotkania przełamała domową niemoc z Podlasiem. Największy ligowy przełom w weekend nastąpił jednak gdzieś indziej. W Dębicy, po raz pierwszy od 2001 roku Wisłoce udało wygrać 2:1 się z Unią Tarnów.

Hubert Mikusiński